Wybieranie daty ślubu – brzmi jak decyzja o randce, tylko że w wersji XXL
Kiedy mój narzeczony zaproponował, że „ustalimy datę ślubu”, myślałam, że to formalność. W końcu co za problem? Otwierasz kalendarz, wybierasz weekend, dzwonisz do sali – i gotowe. Ha! Naiwna ja sprzed kilku miesięcy. Okazało się, że wybór terminu to jedna z najważniejszych, najbardziej emocjonujących (i stresujących) decyzji w całym procesie organizacji wesela. Bo przecież data musi pasować do wszystkiego – pogody, planów rodziny, przesądów, rabatów i – o zgrozo – wolnych terminów florystki.
Dlatego jeśli jesteś na tym etapie, że zastanawiasz się między „majowym słońcem” a „zimową elegancją”, ten tekst jest właśnie dla ciebie.
Sezon ślubny – co miesiąc to inny klimat
Daty ślubów mają swoją modę, a moda ta zmienia się jak długość welonu. Przez lata rekordy biły letnie wesela – czerwiec, lipiec, sierpień. Bo przecież „bajkowe zdjęcia w plenerze” i „tańczenie do białego rana pod gwiazdami” brzmią jak przepis na sukces. Ale prawda jest taka, że każde z pór roku ma swoje uroki (i swoje pułapki).
Wiosna – świeżość, kwiaty i nieprzewidywalna pogoda
Wiosenne wesela aż kipią z romantyczności: kwitnące drzewa, pastelowe kolory i lekkość, której nie da się podrobić. Ale niech pierwsze krople kwietniowego deszczu cię nie zaskoczą – parasole są obowiązkowym rekwizytem. Z drugiej strony, majowe daty często są symboliczne: nowy początek, budzenie się życia, wszystko „rośnie jak na drożdżach”. Na sali też – zwłaszcza budżet, jeśli wybierzesz długi weekend majowy.
Lato – ciepło, słońce i… gorączka organizacyjna
Lipiec i sierpień to klasyka gatunku. Pogoda dopisuje, goście mają urlopy, a zdjęcia w złotym świetle zachodu słońca wychodzą jak z okładki magazynu. Ale warto pamiętać, że to również najdroższy sezon. Ceny usług ślubnych potrafią wtedy szybować wyżej niż bukiet w ręce druhny. Jeśli więc zależy ci na oszczędnościach, lato może okazać się piękne, ale wymagające kompromisów.
Jesień – złote liście i magia ciepłych kolorów
Wrzesień i październik to moi faworyci. Złote światło, bukiety w kolorach wina i dyni, do tego bardziej przystępne terminy. Sama miałam ślub jesienią i do dziś twierdzę, że decyzja była złota – dosłownie. Zero upałów, goście nie umierali z gorąca, a zdjęcia wśród liści? Cudo. No i menu weselne pełne comfort foodu w stylu „jesienna zupa krem zamiast lodów”.
Zima – elegancja, błysk i magia światła
Zimowe wesela mają coś filmowego. Światło świec, połyskujące dekoracje, futrzane bolerka i ten klimat, który mówi: „to naprawdę wyjątkowy dzień”. Minus? Pogoda, wiadomo, i trudniejsze logistycznie dojazdy. Ale za to ceny usług spadają, sale mają wolne terminy, a goście rzadziej wyjeżdżają. Jeśli marzy ci się przyjęcie jak z bajki, zrób to w grudniu – serio, nikt nie zapomni takiej daty.
Dzień tygodnia – nie tylko sobota istnieje
Sobotni ślub to pewniak – „tradycyjnie”, „bezpiecznie”, „każdemu pasuje”. Ale coraz więcej par łamie ten schemat. Poniedziałkowe śluby są rzadkością (chyba że w Vegas), ale środa, piątek, a nawet niedziela zyskują na popularności.
Piątek – ulga dla budżetu i okazja na długi weekend
Piątkowy termin często oznacza lepsze ceny i większy wybór usługodawców. Goście mają pretekst, żeby wziąć wolne i zrobić sobie mini wakacje, a ty możesz zarezerwować wymarzoną salę, która w soboty jest zajęta na rok do przodu. Minus? Trochę zmartwień o to, kto zdąży dojechać po pracy – ale kto chce, ten zdąży, serio.
Niedziela – kameralnie i z klasą
Śluby w niedzielę mają coś… lekko włoskiego. Są spokojniejsze, luźniejsze, a goście często zostają tylko na dłuższy obiad i deser, co oznacza mniej stresu organizacyjnego. Idealna opcja dla tych, którzy nie chcą całonocnego maratonu tańców, a raczej eleganckie świętowanie. Kto powiedział, że wesele musi kończyć się o piątej rano?
Przesądy, czyli co „powinnaś” wiedzieć (ale możesz z przymrużeniem oka)
Nie da się ukryć – śluby i przesądy chodzą w parze, często bardziej niż panna młoda i pan młody na parkiecie. Oto kilka z nich, które wciąż robią karierę w naszych kalendarzach:
- Literka „R” w nazwie miesiąca – podobno oznacza szczęście i trwałość związku. Może dlatego wrzesień i czerwiec mają tak napięte grafiki?
- Maj – rzekomo pechowy miesiąc na ślub. Ja znam przynajmniej trzy szczęśliwe małżeństwa z majowym terminem, więc… przypadek?
- Pełnia księżyca – symbol namiętności, ale też emocji. Jeśli chcesz, żeby atmosfera była gorąca – czemu nie?
- Piątek trzynastego – tu już pełen zestaw przesądów. Ale może właśnie to będzie wasza szczęśliwa data, która udowodni, że miłość nie zna strachu?
Ja zdecydowałam intuicyjnie – bo w końcu chodzi o to, żeby data brzmiała dobrze w sercu, a nie tylko w kalendarzu.
Jak dopasować datę do waszego stylu życia
Wybierając termin, warto spojrzeć szerzej niż tylko na pogodę. Jeśli uwielbiacie podróże, zaplanujcie ślub tak, żeby od razu ruszyć w podróż poślubną. Jeśli większość waszych bliskich mieszka za granicą, wybierzcie czas, gdy zwykle przyjeżdżają do Polski. A jeśli macie w rodzinie małe dzieci – letnie czy jesienne daty dadzą im większy komfort niż zimowe wyjazdy.
Nie zapominaj też o… emocjach. Są pary, które wybierają datę pierwszego spotkania, zaręczyn albo urodzin. Brzmi banalnie? Może i tak, ale ma to swój urok. Za każdym razem, gdy przychodzi ten dzień, czujesz, że krąg czasu się domyka – po prostu magia liczb i wspomnień.
Mała dygresja: kiedyś było prościej?
Nasze babcie często brały ślub „kiedy było możliwe” – nie było wyboru między wrześniem a grudniem, tylko „kiedy ksiądz ma wolne”. I wiecie co? Te małżeństwa często trwały dekady. Nie dlatego, że data była wyjątkowa, ale dlatego, że najważniejsze było „kiedy i z kim”, a nie „w jakim miesiącu”. Może więc ten perfekcyjny termin istnieje tylko w naszej głowie?
Podsumowanie – jak znaleźć swoją idealną datę
Nie ma jednego przepisu na idealny dzień ślubu. Każda para ma swój rytm, swój styl i swoje „dlaczego”. Może to będzie lipcowy upał, a może grudniowy mróz – jeśli czujecie, że to wasz dzień, to znaczy, że trafiliście idealnie.
Najlepsza rada? Posłuchaj serca, a nie tylko kalendarza. I pamiętaj: nawet jeśli planujesz miesiącami, to magia ślubu i tak wydarzy się w ułamku sekundy – wtedy, gdy spojrzysz w oczy tej drugiej osobie i pomyślisz: „to naprawdę ten dzień”.
Najczęściej zadawane pytania
- Jakie miesiące są najpopularniejsze na ślub?
- Czerwiec, sierpień i wrzesień – głównie ze względu na pogodę, urlopy i dobre światło do zdjęć.
- Czy warto brać ślub poza sezonem?
- Jak najbardziej! Zimą czy jesienią dostępność usług jest większa, ceny niższe, a klimat bardziej intymny.
- Który dzień tygodnia jest najlepszy na ślub?
- Sobota wciąż rządzi, ale coraz więcej par wybiera piątek lub niedzielę ze względu na koszty i luźniejszy charakter uroczystości.
- Czy przesądy o literce „R” mają sens?
- To raczej sympatyczna tradycja niż coś, co decyduje o szczęściu małżeństwa. Jeśli lubisz symbolikę – czemu nie?
- Jak uniknąć kolizji terminów z innymi wydarzeniami?
- Sprawdź wcześniej święta, długie weekendy i ważne rodzinne rocznice – wtedy goście nie będą mieli dylematów.
- Czy niedzielny ślub to dobry pomysł?
- Tak, jeśli planujesz kameralne przyjęcie i nie zależy ci na całonocnej imprezie. Daje to wyjątkowy spokój i elegancję.
- Kiedy najlepiej rezerwować salę weselną?
- Najlepiej około 12–18 miesięcy przed planowaną datą – szczególnie jeśli celujesz w popularny termin letni.
- Jak dobrać datę do stylu wesela?
- Jeśli marzysz o rustykalnym klimacie – postaw na lato lub jesień. Dla eleganckich balów w stylu glamour świetnie sprawdzi się zima.
- Czy warto kierować się dostępnością fotografa?
- Oczywiście! Jeśli masz wymarzonego fotografa, lepiej dostosować datę do jego kalendarza niż żałować po fakcie.
- Co zrobić, jeśli mamy różne pomysły na termin?
- Usiądźcie razem, spiszcie plusy i minusy różnych opcji i poszukajcie kompromisu. To dobry trening współpracy przed małżeństwem!











