Dlaczego tak trudno nam mówić sobie komplementy?
Kiedy ostatnio pochwaliłaś samą siebie? Nie za zrobienie obiadu dla całej rodziny w 30 minut ani za to, że nie zaspałaś do pracy — tylko tak po prostu, za bycie sobą. No właśnie. Dla wielu kobiet pochlebne słowa kierowane w swoją stronę brzmią dziwnie, jakbyśmy nagle przestały być skromne. A przecież docenianie siebie to nie narcyzm, tylko zdrowa relacja… z samą sobą.
Mnie samej zajęło sporo czasu, zanim nauczyłam się mówić do lustra: „hej, dzisiaj wyglądasz super”. Początkowo brzmiało to jak scenka z filmu, ale po kilku tygodniach zaczęło działać. Zamiast widzieć tylko niedoskonałości (czytaj: włosy żyjące własnym życiem i cienie pod oczami), zaczęłam dostrzegać też dobre strony. I o to chodzi w sztuce komplementowania siebie.
Czym właściwie jest samo-docenienie?
Samo-docenienie to nie tylko powtarzanie sobie w kółko, że jesteśmy cudowne. To umiejętność zauważania wysiłku, postępu i drobiazgów, które na co dzień przemykają niezauważone. To taki wewnętrzny głos, który zamiast krytykować, potrafi powiedzieć: „zrobiłaś dziś coś fajnego, brawo ty”.
Psychologowie określają to jako ważny element zdrowej samooceny – bo jak możemy oczekiwać, że ktoś inny nas doceni, skoro same tego nie potrafimy? Trochę jak z roślinami: trzeba podlewać, żeby rosły. Twoja samoświadomość działa na podobnej zasadzie – jeśli ją karmisz dobrym słowem, zaczyna kwitnąć.
Małe sukcesy mają znaczenie
Nie musisz od razu zdobywać szczytu góry, żeby zasłużyć na uznanie. Wstałaś rano mimo braku motywacji? Super. Nie zjadłaś całej tabliczki czekolady, choć kusiło? Brawo! Każdy taki gest wobec siebie jest maleńkim komplementem w praktyce. I właśnie takie codzienne mikromomenty budują większą pewność siebie.
Dlaczego kobiety mają z tym taki problem?
Nie jest tajemnicą, że od małego uczą nas raczej skromności niż dumy z siebie. Słyszymy: „nie przechwalaj się”, „nie patrz tylko na siebie”, „inni zrobią to lepiej”. Potem dorastamy i trudno nam mentalnie zdjąć ten filtr. Zwłaszcza że media (i te społecznościowe szczególnie) nie ułatwiają: na Instagramie każdy wydaje się mieć perfekcyjne życie i promienną cerę.
Efekt? Zamiast mówić: „jestem świetna w tym, co robię”, mówimy: „mogło być lepiej”. A przecież obie wersje opisują ten sam fakt, tylko jedna z nich jest przyjemniejsza i wzmacniająca.
Jak zacząć komplementować samą siebie?
1. Zatrzymaj krytyczny głos
Jeśli w twojej głowie mieszka surowa nauczycielka, która zawsze znajdzie coś do poprawki – czas ją urlopować. Serio. Następnym razem, gdy wpadnie ci do głowy myśl w stylu: „bez makijażu wyglądam fatalnie”, zatrzymaj się i zapytaj: „czy powiedziałabym to swojej przyjaciółce?”. Odpowiedź prawie zawsze brzmi: „nie”. Więc czemu mówisz to sobie?
2. Stwórz „listę docenienia”
Nie potrzebujesz specjalnego notatnika, wystarczy kartka lub aplikacja w telefonie. Każdego dnia dopisz 3 rzeczy, które zrobiłaś dobrze. Mogą być maleńkie: „odpowiedziałam wreszcie na maila”, „przyszłam punktualnie”, „zadbałam o chwilę spokoju”. Po tygodniu zobaczysz, że tej listy nie chce ci się przerywać.
3. Komplementuj na głos
Tak, brzmi dziwnie, wiem. Ale spróbuj rano przy myciu zębów powiedzieć: „jestem gotowa na ten dzień i dobrze wyglądam”. Po kilku dniach poczujesz, że słowa naprawdę mają moc. W końcu język, którego używamy wobec siebie, kształtuje nasze samopoczucie.
4. Otaczaj się ludźmi, którzy też to potrafią
To zaraźliwe. Jeśli twoje przyjaciółki potrafią mówić o swoich mocnych stronach z humorem i luzem, zaczynasz łapać ten ton. Przykład? Kiedy moja znajoma Asia pochwaliła się, że udało jej się zrealizować trudny projekt i jeszcze po drodze uratować roślinę od zwiędnięcia, pomyślałam: „wow, ona potrafi cieszyć się sobą”. I zaraz później sama złapałam się na tym, że chwalę się… poprawnym eyelinerem.
5. Zmieniaj narrację
Zamiast mówić „jeszcze długa droga przede mną”, spróbuj powiedzieć: „już zrobiłam sporo, jestem w procesie”. To mała semantyczna różnica, ale ogromna energetyczna zmiana. Twój mózg zaczyna to rejestrować jako coś pozytywnego, a nie porażkę w trakcie naprawy.
Efekt uboczny: wewnętrzny spokój i więcej luzu
Docenianie siebie to nie tylko poprawa nastroju. To realne zmniejszenie napięcia, większa odporność na stres i… lepsze relacje z innymi. Bo gdy czujesz się dobrze we własnej skórze, mniej oceniasz i porównujesz. A to dopiero wolność!
Zauważyłam, że od kiedy zaczęłam regularnie mówić do siebie dobre rzeczy, przestałam się spieszyć z ocenianiem innych. To taki efekt domina – komplementujesz siebie, więc automatycznie stajesz się łagodniejsza wobec świata. I to, szczerze, jedna z najfajniejszych „skutków ubocznych”.
Jak nie przesadzić?
Można doceniać siebie i jednocześnie pozostać skromną – te rzeczy się nie wykluczają. Klucz tkwi w intencji. Jeśli komplementujesz siebie, żeby się dowartościować kosztem innych – to nie samo-docenienie, tylko porównywanie w nowej formie. Ale jeśli robisz to z miejsca wdzięczności i samoakceptacji, możesz świecić przykładem bez grama arogancji.
Warto znaleźć w tym balans. W końcu nie chodzi o to, żeby codziennie wypisywać na lustrze złote cytaty (chyba że naprawdę chcesz!), tylko by budować pozytywną relację z sobą. Tak, żebyś w trudniejszy dzień mogła spojrzeć w lustro i pomyśleć: „okej, dam radę”.
Na koniec – kilka inspirujących ćwiczeń
- Komplement od serca – codziennie rano powiedz sobie jedno zdanie, które jest w 100% prawdziwe i pozytywne.
- Wdzięczność na dobranoc – przed snem zapisz 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczna samej sobie.
- Komplementuj w ruchu – podczas spaceru albo jogi powtarzaj w myślach afirmację np. „jestem wystarczająca”.
- Podziel się dobrem – powiedz dziś coś miłego swojej przyjaciółce, bez „ale”. To też praktyka samo-docenienia, bo uczysz się mówić dobrze… przez dawanie dobra.
Podsumowanie: bądź dla siebie tą, której potrzebujesz
Nie musisz czekać, aż ktoś inny powie ci, że jesteś super. Możesz to zrobić sama – i to nie z braku pokory, ale z troski o siebie. Sztuka komplementowania siebie to trochę jak nauka języka: na początku niezręczna, z czasem coraz naturalniejsza. A po jakimś czasie zaczynasz myśleć w tym języku – języku akceptacji, wdzięczności i miłości do siebie. I to jest najpiękniejsze.
Więc następnym razem, kiedy staniesz przed lustrem, powiedz po prostu: „hej, dobrze, że jesteś”. Bo przecież jesteś – i robisz to najlepiej, jak potrafisz.
Najczęściej zadawane pytania
1. Czy komplementowanie siebie to nie egoizm?
Nie, jeśli robisz to z poziomu szacunku i wdzięczności wobec siebie. Egoizm to stawianie siebie ponad innymi – samo-docenienie to po prostu zauważanie własnej wartości.
2. Jak długo trzeba ćwiczyć, by to stało się naturalne?
U większości osób po kilku tygodniach codziennej praktyki zmienia się sposób myślenia. To jak z nowym nawykiem – im częściej to robisz, tym bardziej staje się częścią ciebie.
3. Co jeśli czuję się głupio, chwaląc samą siebie?
To zupełnie normalne! Wiele z nas nie ma tego w nawyku. Wystarczy zacząć od małych kroków, np. myśli „zrobiłam to dobrze”, zamiast od głośnych deklaracji.
4. Czy można przesadzić z samo-docenieniem?
Tak, jeśli zamienia się w porównywanie i potrzebę bycia „lepszą” od innych. Kluczem jest autentyczność i wdzięczność, a nie rywalizacja.
5. Co robić w gorszy dzień, kiedy trudno się pochwalić?
Pomyśl o czymś maleńkim, co mimo wszystko zrobiłaś. Nawet odpoczynek jest formą troski o siebie. Komplement nie musi być spektakularny, by działał.
6. Czy afirmacje to to samo co komplementy?
Nie do końca. Afirmacje są powtarzanymi zdaniami wzmacniającymi przekonania, a komplement to konkretne uznanie za coś, co już zrobiłaś lub jaką jesteś.
7. Jak połączyć samo-docenienie z dążeniem do rozwoju?
Łącz je! Komplementuj się nie za efekt, lecz za wysiłek i odwagę w próbowaniu. Rozwój to proces, a nie wyścig.
8. Czy warto zapisywać swoje komplementy?
Tak, bo zapisane działają podwójnie – dają satysfakcję „tu i teraz”, a później przypominają o tym, jak wiele już zrobiłaś.
9. Jak zachęcić przyjaciółki do praktykowania samo-docenienia?
Najlepiej przykładem. Kiedy same widzą, że twoje podejście do siebie jest zdrowsze i bardziej pogodne, często zaczynają robić to samo.
10. Czy samo-docenienie może pomóc w pracy?
Oczywiście! Gdy potrafisz siebie docenić, łatwiej też przyjmujesz uznanie od innych i pewniej komunikujesz swoje osiągnięcia – bez skrępowania i fałszywej skromności.











