Nie, to nie „tylko żart” — czyli o reagowaniu na seksistowskie komentarze w pracy
Każda z nas (niestety) choć raz w życiu była w sytuacji, kiedy ktoś w pracy pozwolił sobie na komentarz rodem z lat 80. — i to nie w stylu retro, tylko w stylu „seksistowsko-nieśmiesznie”. Czasem to „niewinny” żarcik przy kawie, innym razem bardziej bezpośredni tekst, który sprawia, że czujesz, jakbyś spadła z fali entuzjazmu prosto w kałużę niesmaku. Co wtedy robić? Udawać, że nie słyszałaś? Parować ripostą? Pisać do HR? Spokojnie — pogadajmy o tym.
Po pierwsze: emocje to nie wstyd
Jeśli coś cię uraziło, to nie znaczy, że jesteś „przewrażliwiona”. To znaczy, że ktoś przekroczył granicę. A granice w pracy są po to, żeby je respektować. I wcale nie musisz reagować w sekundę. Naprawdę, nie każda sytuacja to pojedynek na błyskotliwe riposty. Możesz najpierw ochłonąć, przemyśleć sprawę i dopiero potem zareagować.
Pamiętam, jak kilka lat temu jeden z kolegów rzucił przy całym zespole, że „kobiety i tak lepiej ogarniają kawę niż tabelki w Excelu”. Śmiech, niezręczna cisza i moje wewnętrzne: „serio?”. Dopiero po spotkaniu podeszłam i spokojnie mu powiedziałam, że tego typu komentarze obniżają komfort pracy i są po prostu niemiłe. Zrobił wielkie oczy, tłumacząc się, że „to żart”. Klasyk. Ale… potem przeprosił i od tamtej pory faktycznie uważa na słowa. Działa? Działa.
Po drugie: nie każdy tekst wymaga wojny
Czasem warto wybrać sposób reakcji adekwatny do sytuacji.
- Szybka riposta — gdy ktoś rzuca seksistowski żart, a ty czujesz się na siłach, możesz odpowiedzieć krótko i celnie: „Nie, to nie jest zabawne” albo „A gdybyś pracował z samymi kobietami, nadal by ci to śmieszyło?”. To działa lepiej niż długa przemowa o dyskryminacji.
- Spokojna rozmowa — czasem warto pogadać później, bez publiczności. W cztery oczy. Szczególnie jeśli to osoba, z którą współpracujesz na co dzień i z którą chcesz zachować dobrą atmosferę.
- Reakcja instytucjonalna — czyli zgłoszenie sytuacji do przełożonego lub HR, zwłaszcza jeśli komentarze się powtarzają albo są naprawdę niewłaściwe. Pamiętaj: reagowanie nie jest donoszeniem, tylko dbaniem o zdrowe środowisko pracy.
Dlaczego tak często udajemy, że nie słyszymy?
Powodów jest mnóstwo. Chcemy uniknąć konfliktu. Boimy się, że zostaniemy odebrane jako „trudne” albo że „nie mamy dystansu”. Zresztą — od dziecka słyszymy, że grzeczne dziewczynki się nie kłócą. Tyle że… tymczasem świat poszedł dalej i nie musimy już być grzeczne, tylko asertywne.
Kiedyś moja znajoma wysłuchała na spotkaniu klasyku: „No bo wiecie, kobiety to emocjonalne istoty, więc nie zawsze się nadają do negocjacji”. Milczała przez chwilę, po czym z uśmiechem odpowiedziała: „W takim razie świetnie, że przyszłam, bo będzie przynajmniej ktoś z emocjami i empatią”. Cisza. Ale za to już nikt nie próbował powtarzać podobnych stwierdzeń. Odwaga (nawet z nutą ironii) potrafi być zaraźliwa.
Jak reagować skutecznie, ale bez napinki
Nie każda reakcja musi być konfrontacyjna. Czasem wystarczy spojrzenie, pauza, cisza. Cisza potrafi być bardziej wymowna niż tysiąc słów. Zwłaszcza taka świadoma — gdy wiadomo, że nie śmiejesz się z „żartu”, bo nie widzisz w nim nic zabawnego.
Jeśli jednak czujesz się komfortowo, możesz skorzystać z jednej z kilku strategii:
- Żart na żart — kiedy masz poczucie humoru ostrzejsze niż nożyczki w biurze. Używaj tej strategii tylko, jeśli masz na to ochotę, nie z obowiązku.
- „Nie zgadzam się z tym” — proste stwierdzenie faktu. Bez ataku, bez agresji. Czasem taka krótka reakcja robi większe wrażenie niż kazanie motywacyjne.
- „Dlaczego tak uważasz?” — genialne w swojej prostocie. Odwraca rozmowę. Nagle to nie ty jesteś tą „przewrażliwioną”, tylko druga strona musi się tłumaczyć z własnych słów.
Dygresja historyczna: czyli skąd to się wzięło
Seksizm w pracy to nie wynalazek współczesnych biur. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobiety miały z góry przypisane role: sekretarka, asystentka, „ozdoba zespołu”. Sam fakt, że siedzimy dziś przy tym samym stole co koledzy, to wynik dekad walki o równe traktowanie. A że niektórym jeszcze trudno się przyzwyczaić — no cóż, historia nie zmienia mentalności z dnia na dzień. Ale każda reakcja, każde „hej, to nie było okej” przesuwa granicę o krok dalej.
Kiedy lepiej odpuścić?
Nie musisz być rycerką równości 24/7. Jeśli w danym momencie po prostu nie masz siły, jesteś zmęczona, albo czujesz, że reakcja Cię emocjonalnie wyczerpie — odpuść. Masz do tego pełne prawo. Możesz wrócić do tematu później, lub poprosić o wsparcie kogoś zaufanego. Czasem najlepszym ruchem jest zadbanie o siebie.
Kluczem jest świadomy wybór. Nie rezygnacja z przekonania, lecz decyzja, że w tej chwili chronisz własną równowagę. Bo reakcja nie zawsze musi być natychmiastowa, ale zawsze powinna być twoja — niezależnie, czy wybierzesz ciszę, czy stanowcze słowa.
Gdy sytuacja wymaga wsparcia
Nie jesteś sama. W większości firm istnieją osoby, do których możesz zgłosić niewłaściwe zachowania — HR, lider, dział compliance. Zgłoszenie to nie złośliwość, tylko sposób na to, by środowisko pracy było bezpieczne i szanowało każdą osobę.
Jeśli sytuacja jest poważna (np. dotyczy poniżania, molestowania czy publicznego upokorzenia), warto też poszukać porad prawnych lub wsparcia organizacji zajmujących się prawami pracowników. Czasem samo posiadanie informacji daje poczucie mocy — a ono jest najlepszym antidotum na bezradność.
Małe kroki robią ogromną różnicę
Nie musisz zmieniać całej firmy w jeden dzień. Czasem wystarczy, że jedna osoba powie „nie”, by inni poczuli, że też mogą to zrobić. Widziałam to wiele razy — ktoś odważy się zwrócić uwagę i nagle trening asertywności rozlewa się po zespole niczym dobra kawa po biurze w poniedziałek rano.
Zmiana zaczyna się od rozmowy. Od gestu. Od świadomości. A każda z nas ma wpływ — nawet wtedy, gdy wydaje się, że to tylko jedna rozmowa przy ekspresie.
Na koniec: bądź dla siebie dobrą sojuszniczką
Kiedy trafisz na seksistowski komentarz, pamiętaj — twoja reakcja ma znaczenie. Ale równie ważne jest to, byś nie oceniała samej siebie za to, jak zareagowałaś. Odpowiedziałaś ostrą ripostą? Super. Zdecydowałaś się milczeć? Też w porządku. Każda sytuacja jest inna, i każda z nas ma prawo reagować po swojemu.
I może najważniejsze: wspierajmy się nawzajem. Jeśli widzisz, że ktoś obok staje w takiej sytuacji — pokaż solidarność. Czasem jedno zdanie „To nie było w porządku” wystarczy, by komuś dodać odwagi.
Najczęściej zadawane pytania
1. Co zrobić, gdy ktoś w pracy rzuca seksistowski żart?
Najpierw oceń sytuację. Jeśli czujesz się komfortowo — zareaguj spokojnie, mówiąc np. że to nie jest zabawne. Jeśli nie — możesz później porozmawiać z tą osobą lub zgłosić sytuację przełożonemu.
2. Czy powinnam reagować od razu?
Niekoniecznie. Czasem lepiej ochłonąć i wrócić do tematu na spokojnie. Nie ma jednej dobrej reakcji — liczy się, żebyś czuła, że działasz w zgodzie ze sobą.
3. Co jeśli to mój szef robi seksistowskie uwagi?
W takiej sytuacji warto zasięgnąć wsparcia HR lub osoby wyżej w hierarchii. Możesz też opisać zdarzenie w mailu lub poprosić o rozmowę z kimś zaufanym z zespołu.
4. Jak odróżnić „żart” od seksistowskiego komentarza?
Jeśli ktoś żartuje kosztem twojej płci, wyglądu czy umiejętności, a ty czujesz się z tym źle — to nie jest żart. Humor nigdy nie powinien obrażać.
5. Co zrobić, gdy koledzy się śmieją, a ja czuję się nieswojo?
Nie musisz się śmiać na siłę. Możesz milczeć, możesz skomentować: „Nie widzę w tym nic zabawnego”. Czasem sam brak reakcji ze strony ofiary wystarczy, by inni się zastanowili.
6. Czy HR naprawdę coś z tym zrobi?
Coraz częściej tak. Większość firm poważnie podchodzi do kwestii równości i bezpieczeństwa. Warto zgłosić sprawę, nawet jeśli wydaje się „drobna”.
7. Czy jestem przewrażliwiona, jeśli mnie to oburza?
Nie. Masz prawo czuć się niekomfortowo i wyznaczać granice. To sygnał, że ktoś te granice przekroczył — nie że ty przesadzasz.
8. Jak wspierać inne kobiety w takich sytuacjach?
Stanąć po ich stronie. Choćby krótkim „hej, to było nie na miejscu”. Wsparcie koleżanek potrafi dodać więcej odwagi niż setki szkoleń z asertywności.
9. A co, jeśli to kobieta wypowiada seksistowskie uwagi?
Tak też bywa! Reakcja powinna być taka sama — spokojna, rzeczowa i pełna szacunku. Stereotyp to stereotyp, bez względu na płeć osoby, która go powtarza.
10. Czy warto uczyć się asertywności?
Zdecydowanie tak. Dzięki temu łatwiej wyznaczać granice nie tylko w sprawach seksizmu, ale i w codziennych relacjach zawodowych. Asertywność to narzędzie, nie agresja.











