O co w ogóle chodzi z tą pewnością siebie?
Każda z nas słyszała to tysiąc razy: „Musisz być bardziej pewna siebie”. Brzmi prosto, ale jak do cholery to zrobić? Pewność siebie nie jest magicznym stanem, który można włączyć jak światło w łazience. To raczej coś w rodzaju ogniska — czasem tli się tylko iskierka, a czasem płonie jak ogień w kominku po pięciu kubkach gorącej czekolady.
No i nie, pewność siebie nie oznacza, że musisz być odważna 24/7, uśmiechać się do wszystkiego i wychodzić na scenę bez drgnienia powieki. Czasem to po prostu oznacza powiedzenie „nie” wtedy, gdy wcześniej byś się zgodziła. Albo poproszenie o zniżkę w sklepie, zamiast tylko marzyć, żeby ktoś o niej wspomniał.
Skąd się bierze ten brak pewności siebie?
Jeśli zapytasz stado kobiet, co im przeszkadza w byciu pewnymi siebie, to zwykle usłyszysz podobne historie: „boję się, że ktoś mnie oceni”, „bo inni są lepsi”, „nie jestem gotowa”. Brzmi znajomo? Mi też. W moim przypadku zaczęło się już w podstawówce, kiedy panicznie bałam się odezwać, żeby nie wyszło, że powiem coś głupiego. Spoiler: i tak mówiłam głupoty, ale świat się nie skończył.
Czasem ten brak pewności siebie wynosimy z dzieciństwa, a czasem nabieramy go po drodze — przez porównywanie się, przez krytykę, przez niepowodzenia. Ale dobra wiadomość jest taka, że tak jak można się „nauczyć” wątpić w siebie, tak samo można się nauczyć wierzyć w siebie.
Małe kroki, czyli jak nie zwariować na starcie
Zapomnij o rewolucjach. Pewność siebie nie przychodzi po przeczytaniu jednej książki ani po obejrzeniu motywacyjnego TED Talka. To raczej codzienna, mała robota — takie mentalne mikrozmiany, które z czasem robią wow efekt.
1. Ćwicz mówienie o sobie dobrze
Kiedy ktoś ci mówi „ale super tiulowa spódnica!”, co mówisz? „Aaa, stara rzecz, z przeceny”? No właśnie. Pierwszy krok to nauczyć się przyjmować komplementy bez umniejszania. Po prostu: „Dzięki!” — z pełnym uśmiechem. Praktykuj też mówienie o sobie dobrze, nawet w myślach. Nie musisz się chwalić wszystkim, że jesteś cudowna (choć możesz!), ale mów sobie prawdę: „Dałam radę”, „poszło mi dobrze”, „mam fajne włosy dziś”.
2. Zmieniaj mikro-nawyki myślowe
Twój wewnętrzny krytyk zapewne ma głos bardziej donośny niż syrena strażacka. Ale zamiast go uciszać, spróbuj przetłumaczyć, co on naprawdę chce powiedzieć. Zamiast „Jesteś beznadziejna”, może mówi: „Boję się, że coś ci nie wyjdzie, więc lepiej nie ryzykuj”. No to powiedz mu: „Spoko, dzięki, ale i tak spróbuję.” Ten drobny dialog może brzmieć głupio, ale działa lepiej niż niejedna książka o rozwoju.
3. Rób rzeczy, które cię lekko stresują
Pewność siebie rośnie w działaniu. Nie z afirmacji w lustrze (choć to też fajna zabawa), tylko wtedy, gdy coś robisz mimo lęku. W moim przypadku to było pierwsze solo wyjście do kina. Brzmi banalnie, ale siedzenie tam z popcornem i świadomością, że nikt nie musi ze mną być, dało mi uczucie absolutnej wolności. Wybierz coś malutkiego: zadzwoń tam, gdzie zwykle piszesz maila, powiedz komuś, że się nie zgadzasz, idź sama na kawę. Każdy taki moment to cegiełka w twoim fundamencie pewności siebie.
Dlaczego czasem warto się potknąć
Popełnianie błędów to nie koniec świata — serio. Wiele kobiet (w tym ja, nie ukrywajmy) ma tendencję do perfekcjonizmu: jak coś nie wyjdzie, to znaczy, że się do tego nie nadaję. Otóż nie. Potknięcia to dowód, że próbujesz. A tylko ten, kto próbuje, ma szansę coś osiągnąć.
Ciekawostka: badania pokazują, że ludzie pewni siebie nie popełniają mniej błędów, tylko reagują na nie inaczej. Nie myślą „jestem beznadziejna”, tylko „okej, następnym razem zrobię to lepiej”. Znasz ten mem: „Nie porażka, tylko lekcja”? Tak, to brzmi banalnie. Ale tylko dopóki nie spróbujesz naprawdę patrzeć tak na swoje potknięcia. Wtedy to zmienia absolutnie wszystko.
Otocz się „drużyną wsparcia”
Pewność siebie nie musi być samotną misją. Czasem wystarczy jedna osoba, która powie: „Wiesz co? Dasz radę”. To może być przyjaciółka, siostra, partner, trenerka, a nawet koleżanka z internetu, która ma podobny vibe. Ważne, żeby to były osoby, które wzmacniają, a nie ściągają w dół. Bo jak masz kogoś, kto w ciebie wierzy, to łatwiej uwierzyć w siebie.
Zrób mały test: po dniu spotkań czy rozmów z ludźmi zastanów się, po kim czujesz się silniejsza, a po kim wypalona. I tych pierwszych trzymaj wokół siebie jak skarb.
Bonus: filtruj treści, którymi się karmisz
Jeśli codziennie przeglądasz idealne życia na Instagramie, nic dziwnego, że twoje poczucie własnej wartości się trzęsie. Zamień to na konta, które inspirują, a nie porównują. Obserwuj kobiety, które pokazują autentyczność i błędy, a nie tylko filtr z wakacji na Bali. Twoja pewność siebie w dużym stopniu rośnie z tego, co wpuszczasz do swojej głowy.
Jak nie zgubić efektów?
Pewność siebie, jak mięśnie, wymaga regularnych ćwiczeń. To nie jest coś, co raz zbudujesz i masz na zawsze. Dlatego warto wpleść małe rutyny, które ją karmią:
- Dziennik sukcesów – zapisuj, co ci się udało, nawet drobiazgi. W trudne dni to twoje antidotum.
- Zdrowe granice – mów „nie”, kiedy czujesz, że trzeba. Bez tłumaczeń.
- Chwila wdzięczności – codziennie przypomnij sobie 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczna. To przesuwa uwagę z braku na obfitość.
- Małe rytuały – może to poranna kawa w ciszy, może wieczorne notatki – cokolwiek daje ci kontakt ze sobą.
Jeśli któregoś dnia stwierdzisz: „Kurczę, dziś w ogóle nie czuję się pewna siebie”, to też jest okej. To nie porażka, tylko przerwa w budowie. Jutro znowu ruszasz, z kolejnym małym krokiem.
Na koniec — coś, o czym często zapominamy
Pewność siebie to nie to samo, co brak strachu. To raczej umiejętność działania mimo strachu. I tak, są dni, kiedy nawet najbardziej ogarnięte kobiety czują się jak balonik, z którego uszło powietrze. Ale to nie znaczy, że nie są pewne siebie. To znaczy, że są ludźmi.
Wiesz, co jest piękne? Że każdego dnia masz świeżą szansę na zrobienie czegoś, co na nowo buduje twoją wiarę w siebie. Nie musisz być dziś odważna, wystarczy, że zrobisz jeden mikro-krok. Bo z tych małych kroków powstają wielkie zmiany – dokładnie tak, jak z jednej iskry powstaje ogień w kominku.
Najczęściej zadawane pytania
1. Czy naprawdę można zbudować pewność siebie małymi krokami?
Tak! To właśnie małe codzienne decyzje – jak mówienie o sobie dobrze czy robienie rzeczy mimo stresu – tworzą trwałą pewność siebie. Wielkie skoki to mit.
2. Ile czasu zajmuje budowanie pewności siebie?
Nie ma jednej odpowiedzi. Dla jednych to miesiące, dla innych lata. Najważniejsze, żeby działać konsekwentnie, a nie idealnie.
3. Co robić, gdy mój wewnętrzny krytyk jest zbyt głośny?
Nie walcz z nim – wysłuchaj go i odpowiedz spokojnie. Z czasem jego głos osłabnie, jeśli systematycznie będziesz go „przekabacać” na wspierający ton.
4. Czy pewność siebie to to samo co bycie przebojową?
Nie. Pewność siebie to spokój i poczucie własnej wartości, niekoniecznie głośność czy ekstrawersja. Cicha pewność siebie bywa nawet silniejsza.
5. Jak sobie radzić z porównywaniem do innych?
Świadomie filtruj treści, które oglądasz, i przypominaj sobie, że widzisz tylko wycinek życia innych. Twoje tempo jest w porządku.
6. Czy mówienie „nie” naprawdę wzmacnia pewność siebie?
Tak, bo uczysz się stawiać granice i pokazywać sobie, że twoje potrzeby też są ważne. Każde „nie” to małe „tak” dla siebie.
7. Co jeśli mam gorszy dzień i czuję się jak kłębek niepewności?
To zupełnie normalne. Zrób wtedy coś małego – spisz sukcesy z ostatnich dni albo zrób coś, co cię relaksuje. Pewność siebie nie wymaga bycia 100% zawsze.
8. Czy afirmacje naprawdę pomagają?
Dla niektórych tak, dla innych mniej. Spróbuj mówić do siebie tak, jak do przyjaciółki – to prostsze i często skuteczniejsze niż sztywne afirmacje.
9. Jak unikać wpływu toksycznych ludzi?
Obserwuj, jak się czujesz po kontakcie z daną osobą. Jeśli czujesz się spłaszczona, to znak, że warto ograniczyć kontakt. Szukaj relacji, które dodają skrzydeł.
10. Co jest najważniejsze w budowaniu pewności siebie?
Konsekwencja. Nie intensywność, nie perfekcja – tylko cierpliwe, regularne działanie. Codziennie jeden krok, nawet malutki, ale twój.











