Dlaczego tak trudno nam mówić o swoich sukcesach?
Nie wiem jak Ty, ale ja długo miałam problem z tym, żeby powiedzieć głośno: „zrobiłam coś dobrze”. Zawsze wydawało mi się, że to brzmi trochę jak „patrzcie, jaka jestem cudowna!”. W szkole uczono nas, że skromność to cnota, więc gdy przychodzi moment, by pochwalić się swoją pracą – na przykład świetnie zrobionym projektem, awansem, czy nawet idealnym sernikiem – włącza się w głowie syrena alarmowa: „Nie przesadzaj, nie wypada!”.
Tymczasem paradoksalnie – mężczyźni często robią to z lekkością. Powiedzą: „Zrobiłem to!” i nikt nie ma z tym problemu. My za to analizujemy każde słowo, żeby nie zabrzmieć zbyt pewnie siebie. Więc jak mówić o swoich sukcesach, żeby nie czuć się zarozumiałą, ale też nie umniejszać sobie? Spokojnie, to da się zrobić, i wcale nie wymaga zmiany osobowości.
Przede wszystkim: nazwij sukces po imieniu
Lubimy się chować za frazami typu „udało się” albo „miałam szczęście”. Brzmi znajomo? A przecież to nie szczęście napisało raport do drugiej w nocy, ani nie szczęście ogarnęło wszystkie obowiązki w pracy i w domu. To Ty. Twoja praca, Twoje umiejętności, Twój upór (i kawa, dużo kawy).
Nie musisz od razu mówić: „Jestem najlepsza!” (choć jeśli naprawdę jesteś – czemu nie?). Możesz po prostu stwierdzić fakt: „Prowadziłam ten projekt i zakończył się sukcesem”. To nie przechwalanie się, to komunikat. A komunikaty są potrzebne, bo nikt nie czyta nam w myślach – nawet jeśli byśmy tego pragnęły.
Jak mówić o sukcesach, żeby brzmieć autentycznie?
Kluczem jest autentyczność. Nie chodzi o to, by mówić o sobie z dystansem, ale z realnym uznaniem własnej pracy. Zamiast porównywać się do innych („no wiesz, pewnie inni zrobiliby to lepiej”), skup się na faktach.
- Używaj konkretów. Powiedz, co zrobiłaś i jak to wpłynęło na innych. Na przykład: „Dzięki mojemu projektowi firma zaoszczędziła 20% budżetu”. Brzmi profesjonalnie, ale nie przechwalająco.
- Opowiadaj historie. Sukces ubrany w opowieść przestaje być suchym przechwalaniem się, a staje się inspiracją. „Pamiętam, jak zaczęłam ten projekt – nie wiedziałam nawet, od czego zacząć, ale krok po kroku…”
- Nie bagatelizuj komplementów. Jeśli ktoś mówi: „Świetnie to zrobiłaś!”, nie odpowiadaj: „E tam, to nic”. Tylko uśmiechnij się i powiedz „Dzięki”. Proste, ale potrafi zdziałać cuda.
Przykład z życia (czy raczej z mojej kuchni)
Kiedyś przygotowałam dla znajomych kolację i wszyscy zachwycali się moim curry. Zamiast ucieszyć się i przyjąć komplement, powiedziałam: „Oj, to pewnie przez przyprawy z tego sklepu, nie ja”. A przecież to ja to ugotowałam! I to ja dobrałam przyprawy tak, że wszyscy prosili o dokładkę. Dopiero po czasie pomyślałam: czemu tak trudno było mi powiedzieć: „Dzięki, cieszę się, że wam smakuje”?
To samo dzieje się w pracy, w rozmowach z szefową czy przyjaciółkami. Często sama siebie uczę, że mogę przyjąć dobre słowo, bo to też część pewności siebie.
Dlaczego mówienie o swoich sukcesach jest ważne
Kiedy mówisz o tym, co Ci się udało, nie tylko wzmacniasz swoją pozycję zawodową czy prywatną, ale też pokazujesz innym kobietom, że można być ambitną i jednocześnie sympatyczną. To nie są przeciwieństwa! W dodatku, Twoje sukcesy mogą być dla kogoś inspiracją – szczególnie dla kobiet, które wciąż szukają swojego głosu.
Pamiętam, jak raz na warsztatach jedna uczestniczka z drżącym głosem powiedziała: „W sumie to prowadzę zespół 12 osób, ale to nie jest nic wielkiego”. Cała sala zamarła, bo każdy wiedział, że to ogromny sukces. Po chwili inna dziewczyna powiedziała: „Wow, ja bym chciała mieć taką odwagę i odpowiedzialność!”. I wtedy ta pierwsza się uśmiechnęła. Bo w końcu ktoś pozwolił jej się cieszyć.
Odrobina historii: kiedy skromność była obowiązkowa
W pokoleniu naszych babć i mam skromność była wręcz wpisana w zasadę „dobre wychowanie”. Kobieta miała być miła, wspierająca i „nie chwalić się”. Kiedy więc dziś mówimy o swoich sukcesach, często w głowie odzywa się echo tamtych norm. Ale świat się zmienił. I dobrze! Bo teraz od kobiet oczekuje się nie tylko skromności, ale też odwagi i samoświadomości. I choć to bywa trudne, to naprawdę można to połączyć.
Jak znaleźć balans między skromnością a pewnością siebie
Czy można mówić o swoich sukcesach i wciąż być skromną? Oczywiście! Różnica polega na intencji. Jeśli robisz to po to, by kogoś przytłoczyć lub zdominować – to faktycznie pachnie zarozumiałością. Ale jeśli chcesz się podzielić doświadczeniem, inspirować albo po prostu świętować – to coś zupełnie innego.
- Zacznij od siebie. Najpierw sama przed sobą uznaj swoje osiągnięcia. Może zapisz je w notesie – lista rzeczy, z których jesteś dumna, brzmi banalnie, ale działa.
- Ustal granicę. Nie musisz o wszystkim mówić. Wybieraj momenty, gdy Twoje osiągnięcia są naprawdę kontekstowo ważne – np. w rozmowie o nowym projekcie.
- Dziel się, nie porównuj. Jeśli zaczynasz zdanie od „a ja to zrobiłam lepiej niż…”, to już pachnie rywalizacją. Ale „też miałam podobne doświadczenie i tak to rozwiązałam” to zupełnie inny ton.
Sztuka mówienia o sukcesach (bez stresu i rumieńców)
Jeśli temat Cię krępuje, spróbuj najpierw w bezpiecznym gronie – z przyjaciółką, która Ci kibicuje. Albo przed lustrem! Serio. Powiedz na głos: „Jestem z siebie dumna, bo doprowadziłam ten projekt do końca.” Zobaczysz, że z czasem ton stanie się coraz pewniejszy, bardziej naturalny. A potem to już tylko kwestia praktyki.
Możesz też używać „my” zamiast „ja” – jeśli sukces jest zespołowy, ale chcesz zaznaczyć swoją rolę. Na przykład: „Pracowałyśmy razem, a ja odpowiadałam za część kreatywną”. To elegancki sposób, by pokazać się w dobrym świetle, bez przechwalania się.
Podsumowując – mów o sobie jak o kimś, kogo lubisz
Kiedy mówisz o przyjaciółce, nie masz problemu z zauważeniem jej talentów, prawda? Więc czemu z samą sobą miałoby być inaczej? Zasługujesz na to, by być dumna ze swoich osiągnięć. I nie, to nie czyni Cię zarozumiałą – tylko świadomą swojej wartości.
A jeśli ktoś uzna, że jesteś „zbyt pewna siebie”? Cóż, może po prostu nie jest przyzwyczajony do kobiet, które znają swoją wartość. A takich świat potrzebuje coraz bardziej.
Najczęściej zadawane pytania
1. Jak mówić o swoich sukcesach, żeby nie wyjść na zarozumiałą?
Trzymaj się faktów, opowiadaj historie i zachowuj naturalność. Mów o tym, co zrobiłaś, nie porównując się do innych.
2. Czy chwalenie się to coś złego?
Nie, jeśli robisz to z dobrych intencji. Chwalenie się to sposób, by pokazać efekty swojej pracy i inspirować innych.
3. Co zrobić, gdy ktoś uważa, że jestem „zbyt pewna siebie”?
Nie bierz tego do siebie. To może być odbicie jego własnych przekonań. Ty skup się na tym, żeby czuć się komfortowo ze sobą.
4. Jak reagować na komplementy?
Nie bagatelizuj ich! Wystarczy proste „Dziękuję”. Przyjmowanie komplementów to też umiejętność.
5. Czy mówienie o sukcesach w pracy to autopromocja?
Tak, ale w pozytywnym sensie. Jeśli nie powiesz o swoich osiągnięciach, nikt ich nie zauważy – a warto.
6. Jak ćwiczyć mówienie o sukcesach?
Przed lustrem, z przyjaciółką, albo nawet z psem (on nie ocenia!). Im częściej to robisz, tym naturalniej brzmisz.
7. Czy można być jednocześnie skromną i pewną siebie?
Oczywiście. Skromność nie oznacza braku wiary w siebie – chodzi o to, by uznawać swoje osiągnięcia bez potrzeby dominowania nad innymi.
8. Co powiedzieć, gdy ktoś cię chwali, a ty czujesz się niezręcznie?
Uśmiechnij się, oddychaj i powiedz: „Miło mi to słyszeć”. Nie musisz nic tłumaczyć ani umniejszać swojej pracy.
9. Dlaczego kobiety częściej niż mężczyźni boją się mówić o swoich sukcesach?
Bo przez lata uczono nas, że trzeba być skromną i nie wychylać się. To się zmienia, ale wymaga odwagi i praktyki.
10. Jak inspirować inne kobiety, mówiąc o własnych osiągnięciach?
Po prostu dziel się swoją historią. Uczciwie, z emocjami, z dystansem. To sprawia, że inne kobiety widzą w tobie nie ideał, a prawdziwą, bliską im osobę.











