Wprowadzenie: trzydziestka to nie koniec świata (ani nawet początek końca)
Kiedy stuknęła mi trzydziestka, zrobiłam coś, co pewnie robi połowa kobiet w tym wieku: usiadłam z kieliszkiem wina, otworzyłam notes i zaczęłam robić bilans. Co zrobiłam dobrze, czego nie dokończyłam, co mogłabym zmienić, zanim się „zestarzeję”. Oczywiście po tygodniu zapomniałam o liście, ale jedno zostało – refleksja. Bo trzydziestka to moment, w którym zaczynamy odcinać kupony ze swoich decyzji… i czasem czujemy małe ukłucie: „Ech, mogłam wtedy postąpić inaczej”.
Nie chodzi tu o jakieś dramatyczne żale – raczej o małe, codzienne wybory, które z czasem zaczynają mieć większy ciężar. Zebrałam więc siedem rzeczy, których kobiety po trzydziestce najczęściej żałują (albo które sama żałowałam), oraz sposoby, jak te wyrzuty sumienia ugryźć zanim się pojawią.
1. Odkładanie siebie na później
Znasz to zdanie: „Jak tylko skończę ten projekt/wrócę z urlopu/wychowam dzieci — zajmę się sobą”? Otóż ten magiczny „później” nigdy nie przychodzi. W trzydziestce często łapiemy się na tym, że przez dekadę priorytetem byli wszyscy, tylko nie my.
Znam dziewczynę, która przez lata odkładała kurs tańca, bo „to nie czas”, „za dużo obowiązków”. Kiedy w końcu się zapisała, była starsza od reszty grupy o dobre dziesięć lat… i co? Była najszczęśliwsza z całej sali! Bo zrozumiała, że później nie istnieje.
Jak tego uniknąć? Wpisz siebie w kalendarz jak spotkanie z klientem. Serio. Nawet pół godziny tygodniowo na coś, co cię cieszy – masaż, jogę, czytanie książki w ciszy – działa cuda.
2. Martwienie się opinią innych
W dwudziestce chcemy być lubiane. W trzydziestce – zaczynamy rozumieć, że nie wszystkim się to uda. Ale zanim ta prawda dotrze, potrafimy zmarnować lata, próbując zadowolić wszystkich dookoła.
Ja przez długi czas unikałam pokazywania swojego stylu, bo ktoś w pracy powiedział, że jest „za bardzo blogerski”. Dopiero po fakcie zrozumiałam, że jeśli ktoś ma problem z moim stylem – to jego problem, nie mój.
Jak tego uniknąć? Zatrzymaj się za każdym razem, gdy chcesz coś zrobić „żeby dobrze to wyglądało”. Zapytaj siebie: a jeśli nikt nie zobaczy – nadal miałabym na to ochotę? Jeśli tak – działaj.
3. Wybieranie pracy zamiast życia
Kariera to cudowna sprawa, dopóki nie zaczyna pożerać każdej minuty. Po trzydziestce wiele kobiet nagle odkrywa, że ich życie to głównie zebrania na Teamsach i karty Excelowe. A radość gdzieś się po drodze rozmyła.
Znam korposiostrę, która w wieku 34 lat rzuciła wszystko i otworzyła kwiaciarnię. Powiedziała: „Wolę sprzedawać bukiety niż wyliczać KPI‑e”. I chociaż zarabia mniej, wygląda na człowieka, który naprawdę oddycha.
Jak tego uniknąć? Nie daj się wkręcić w narrację, że sukces mierzony jest stanowiskiem. Czasem sukces to przyjść w poniedziałek do pracy i czuć, że nie chcesz natychmiast uciec.
4. Zaniedbywanie zdrowia (bo „przecież jestem młoda”)
Trzydziestolatki mają zaskakująco dużą wiarę w swoje ciało. Myślimy, że to jeszcze wiek, kiedy można spać po pięć godzin, pić trzecią kawę i nadal wyglądać jak z reklamy. Do czasu, aż ciało powie: „Hej, kochana, halo, ja też mam swoje granice!”.
Pierwszy raz zrozumiałam to, gdy wstałam rano z bólem pleców po nocnym binge‑watchingu serialu i pomyślałam: „Kiedy stałam się tą osobą, która potrzebuje wkładek ortopedycznych?”.
Jak tego uniknąć? Regularne badania krwi, odrobina ruchu, mniej stresu (wiem, łatwo powiedzieć). I zero „jeszcze jednej nocy bez snu” – to zawsze się mści.
5. Wchodzenie w relacje z lęku przed samotnością
To banał, ale wciąż aktualny. W trzydziestce presja bywa większa: znajomi się żenią, rodzą dzieci, rodzina pyta „a ty kiedy?”. I nagle związek, który był „niezły”, staje się „w sumie czemu nie?”. A potem żal, że nie poczekało się na „wow”.
Nie chodzi o perfekcyjnego partnera, tylko o kogoś, przy kim możesz być prawdziwa. Związki z lęku kończą się… lękiem. O to, że się nie sprawdzimy, że znów „nie wyjdzie”.
Jak tego uniknąć? Zamiast pytać „czy on mnie kocha?”, zapytaj: czy ja siebie lubię, będąc z nim? To najprostszy test kompatybilności emocjonalnej, jaki znam.
6. Nieumiejętność mówienia „nie”
To moje życiowe wyzwanie. Przez połowę życia byłam „dziewczyną, która zawsze pomoże”. Brzmi szlachetnie, dopóki nie zorientujesz się, że jesteś zmęczona, sfrustrowana, a Twój własny plan dnia istnieje tylko na papierze.
Powiedzenie „nie” jest jak mięsień – trzeba go ćwiczyć. Na początku boli, potem daje siłę. Przestałam się tłumaczyć ze wszystkiego i nagle – niespodzianka – świat się nie zawalił.
Jak tego uniknąć? Zacznij od drobiazgów. Odmów spotkania, na które nie masz ochoty. Nie przepraszaj za brak czasu. Zobaczysz, jak szybko rośnie poziom wewnętrznego spokoju.
7. Lęk przed zmianą
Niektóre kobiety po trzydziestce mówią, że żałują, iż nie zaryzykowały wcześniej. Nie zmieniły pracy, miasta, fryzury, życia. Bo wydawało się, że już „za późno”. A prawda? Nigdy nie jest za późno na nowy rozdział – dopóki masz odwagę nacisnąć „enter”.
Miałam koleżankę, która po rozwodzie przeprowadziła się do Portugalii, nie znając nikogo, nie znając języka. Dziś prowadzi tam małą kawiarnię, surfuje i mówi, że to najlepsza decyzja w życiu. Wiesz, co mówi? „Wystarczyło przestać się bać.”
Jak tego uniknąć? Jeśli serce ci mówi, że chcesz czegoś innego – nie czekaj na „dobry moment”. Ten moment to teraz. Naprawdę.
Podsumowanie: trzydziestka to moment, żeby przestać żałować
Trzydziestka to nie magiczna granica, po której wszystko się psuje. To raczej znak, że czas zrzucić cudze oczekiwania i zacząć żyć po swojemu. Żal jest dobrym nauczycielem – pokazuje, gdzie zignorowałyśmy siebie. Ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że zawsze można zawrócić.
Zamiast patrzeć wstecz z wyrzutem, spójrz przed siebie z ciekawością. Bo każda kolejna dekada może być piękniejsza, jeśli naprawdę zaczniemy słuchać siebie. Bez filtra, bez planu, bez żalu.
Najczęściej zadawane pytania
- 1. Czy naprawdę można „nadrobić” rzeczy, których żałuję po trzydziestce?
- Oczywiście! Trzydziestka nie jest końcem świata. Wszystko, co odkładałaś, możesz zacząć teraz – różnica polega na tym, że dziś robisz to bardziej świadomie.
- 2. Jak przestać przejmować się opinią innych?
- Testuj siebie: gdy masz podjąć decyzję, zapytaj, czy robisz to dla siebie czy dla „publiczności”. Z czasem nauczysz się odróżniać jedno od drugiego.
- 3. Co jeśli boję się zmiany pracy, mimo że obecna mnie męczy?
- Strach to naturalny odruch. Zacznij od małych zmian: kursu, rozmowy z kimś z innej branży, projektu pobocznego. To sposób na bezpieczne sprawdzenie nowego kierunku.
- 4. Jak znaleźć czas „dla siebie”, gdy mam dzieci i obowiązki?
- Nikt nie mówi, że to łatwe. Ale pół godziny tygodniowo to realne minimum, które możesz wpisać w grafik. Potraktuj to jak wizytę u dentysty – obowiązkowe.
- 5. Skąd mam wiedzieć, czy związek jest naprawdę dla mnie?
- Zwróć uwagę, jak się czujesz po spotkaniach z partnerem – jeśli częściej jesteś wyczerpana niż spokojna, to już odpowiedź.
- 6. Czy zmiana stylu życia po trzydziestce ma jeszcze sens?
- Ma, i to ogromny. Ciało i psychika reagują szybko na pozytywne bodźce – wystarczy kilka tygodni, żeby poczuć różnicę.
- 7. Jak nauczyć się mówić „nie” bez poczucia winy?
- Ćwicz na małych sytuacjach, np. odmawiając spotkania. Pamiętaj, że „nie” komuś to często „tak” dla samej siebie.
- 8. Co jeśli już popełniłam te błędy?
- Nic straconego. Każdy żal można przekuć w lekcję. Ważne, żeby zrozumieć, dlaczego coś poszło nie tak – i nie powtarzać tego samego wzorca.
- 9. Czy kryzys po trzydziestce to normalne?
- Tak! To często etap przebudzenia – zaczynasz inaczej patrzeć na swoje decyzje i wartości. To nie kryzys, to nowa perspektywa.
- 10. Jedna najważniejsza rada w skrócie?
- Słuchaj siebie częściej niż kogokolwiek innego. Bo tylko Ty wiesz, czego naprawdę chcesz – i kiedy chcesz to zrobić.











