Czy naprawdę znamy swoje ciała?
Nie wiem, jak Ty, ale ja przez lata traktowałam swoją miesiączkę jak nieproszonego gościa, który przychodzi raz w miesiącu, rozwala wszystko na biurku i zostawia za sobą bałagan. Dopiero po trzydziestce przyszło mi do głowy, że może warto w ogóle spytać: kim ty właściwie jesteś i dlaczego tak się zachowujesz?.
Bo przecież cykl menstruacyjny to nie tylko kilka dni krwawienia i czekolada na pocieszenie. To cały, fascynująco skomplikowany układ hormonów, emocji i energii, który – jeśli nauczymy się go rozumieć – może być naszym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem.
Trochę historii, czyli jak to się stało, że o tym się nie mówiło
Jeszcze całkiem niedawno (czyli jakieś dwa pokolenia temu) temat miesiączki był czymś, o czym mówiło się szeptem, ewentualnie w aptece, kiedy trzeba było kupić „te rzeczy”. Reklamy podpasek robiły wszystko, by krew była niebieska, a kobieta w czasie okresu biegała w białych spodniach po plaży. Serio? Kto to wymyślił?
Na szczęście czasy się zmieniają. Dziś coraz częściej rozmawiamy o cyklu otwarcie, bez wstydu, bez „fuj”. I całe szczęście, bo to wiedza, która daje ogromną moc – rozumienie, co dzieje się w naszym ciele, i jak te zmiany wpływają na nasz nastrój, kreatywność, apetyt czy poziom energii.
Cykl miesiączkowy w pigułce (ale tak po ludzku)
Cykl trwa średnio 28 dni, ale serio – każda z nas ma trochę inaczej, więc jeśli Twój trwa 25 albo 35 dni, to też jest ok. Najważniejsze, żebyś znała swoje ciało i wiedziała, kiedy co się dzieje.
1. Faza menstruacyjna – czyli „dzień z ciepłym kocem i Netflixem”
To moment, kiedy zaczyna się krwawienie. Hormony (estrogen i progesteron) spadają, więc nic dziwnego, że czujemy się zmęczone, rozdrażnione i czasem po prostu chcemy zostać w łóżku. I wiesz co? To jest w porządku. Nie musisz być wtedy superproduktywna. Twój organizm ciężko pracuje – przechodzi reset.
2. Faza folikularna – powrót mocy
Estrogen znów rośnie, a Ty zaczynasz czuć przypływ energii. Możesz mieć więcej pomysłów, chęci do działania i… ochoty na spotkania. To świetny moment, by planować, tworzyć i działać. Ja np. w tej fazie piszę dwa razy szybciej i wymyślam najlepsze pomysły na teksty. Może to placebo, a może po prostu hormony – nie będę z nimi dyskutować.
3. Owulacja – małe show Twojego organizmu
W okolicach dnia 14. (mniej więcej) następuje owulacja. Czyli wielkie tadam! – jajeczko schodzi ze sceny, a Ty możesz czuć się jak gwiazda swojego życia. Pewność siebie, naturalny blask, energia – to nie magia, to biologia. Niektóre kobiety mają wtedy wyraźny skok temperatury ciała lub delikatny ból po jednej stronie podbrzusza (tak, to normalne).
4. Faza lutealna – kobieta emocji
Po owulacji poziom progesteronu rośnie, a Ty zaczynasz wchodzić w tryb introspekcji. Może pojawić się większa potrzeba odpoczynku, refleksji, czasem też słynny PMS. Ja w tej fazie potrafię płakać na reklamie z papierem toaletowym – i trudno, już się z tym pogodziłam.
To moment, gdy warto trochę zwolnić, zadbać o siebie bardziej świadomie, nie planować wielkich projektów. Słuchaj ciała – ono zawsze wie lepiej.
Twoje ciało mówi – słuchaj go!
Zanim jednak zaczniesz prowadzić tabelki i analizować każdą kroplę krwi, mam jedną radę – zacznij od obserwacji.
Zapisuj, jak się czujesz każdego dnia, nawet jednym słowem: „energetyczna”, „płaczliwa”, „zła na świat”, „zen”. Po kilku miesiącach zobaczysz powtarzające się wzorce i zrozumiesz, że to nie chaos, tylko rytm. Twój rytm.
Co możesz notować?
- daty początku i końca miesiączki,
- nastrój (czy czujesz się lekko czy raczej jak tornado),
- poziom energii,
- objawy fizyczne (ból głowy, piersi, brzucha),
- poziom libido (tak, to też część układanki).
Sama zauważyłam, że kiedy zaczęłam prowadzić kalendarz cyklu, choroby, przepracowanie i emocjonalne doły przestały być dla mnie zaskoczeniem. Zamiast „dlaczego dziś wszystko mnie wkurza?”, pojawia się „aha, faza lutealna – to ja sobie dziś odpuszczę”. I świat od razu jest bardziej znośny.
Tabu? Nie u nas!
Wiele kobiet wciąż unika rozmów o miesiączce. Bo „nie wypada”, bo to „wstydliwe”, bo „faceci nie zrozumieją”. I wiesz co? Czas to zmienić. To zupełnie naturalny proces fizjologiczny, a nie coś, co trzeba ukrywać w kolorowej torebce z hasłem „tajemniczy pakunek”.
Coraz więcej szkół i organizacji zaczyna wprowadzać edukację o cyklu menstruacyjnym w sposób otwarty, bez skrępowania. A ja trzymam za to mocno kciuki, bo im wcześniej nauczymy się rozmawiać o swoim ciele bez wstydu, tym łatwiej będzie nam dbać o siebie z troską i szacunkiem.
Miesiączka a samoopieka – małe rytuały, które pomagają
Nie chodzi o to, żeby każdy okres zamieniał się w weekend w spa (chociaż brzmi nieźle), ale by stworzyć kilka mini rytuałów, które pomogą Ci przejść przez ten czas łagodniej.
Moje sprawdzone sposoby:
- ciepły termofor i herbata z imbirem – klasyka, która nigdy nie zawodzi,
- prosty stretching zamiast morderczego treningu – naprawdę pomaga,
- olejek lawendowy w dyfuzorze, jeśli PMS próbuje zepsuć Ci dzień,
- dobry film, czekolada i zgoda na NICnierobienie.
Nie bądź dla siebie surowa. Miesiączka nie jest karą, tylko częścią cyklu życia. Możesz wykorzystać ten czas na zatrzymanie, refleksję, a nawet małe rytuały wdzięczności za to, że Twoje ciało działa – nawet jeśli czasem kapryśnie.
Jak rozmawiać o miesiączce z innymi (i dlaczego warto)?
Nie chodzi o to, żeby wszczynać dyskusję o tamponach przy rodzinnym obiedzie (choć, kto wie?). Ale rozmowa z partnerem, przyjaciółką czy córką potrafi zmienić bardzo wiele. Otwarta komunikacja to początek empatii i zrozumienia. Bo jeśli sama traktujesz swoją miesiączkę z akceptacją, inni też zaczną.
A jeśli wychowujesz córkę – mów jej o tym od początku. Bez „tego czasu” i bez „kobiecego sekretu”. Zaufaj, że wiedza daje jej bezpieczeństwo i pewność siebie, której w przyszłości nie będzie musiała szukać po omacku.
Moc, która przychodzi z akceptacją
Paradoksalnie, im bardziej próbujesz walczyć ze swoją fizjologią, tym bardziej ona daje ci w kość. A kiedy zaczynasz ją rozumieć – staje się Twoim sprzymierzeńcem. To nie przesada, tylko praktyka. Wystarczy odrobina obserwacji, empatii wobec siebie i… luzu.
Bo miesiączka nie jest przeciwnikiem produktywności, kobiecości czy energii. Jest po prostu częścią Ciebie. A Ty masz prawo przeżywać ją po swojemu – z kocem, z termoforem, z ironią albo z dumą. Byle bez wstydu.
Na koniec – kilka lekcji, które wyniosłam ze swojej przyjaźni z cyklem:
- Słuchaj swojego ciała, a nie kalendarza w aplikacji.
- Nie zmuszaj się do bycia „OK” przez cały miesiąc – nikt nie jest.
- Rozmawiaj o tym. Mów wprost, że masz okres – bez szeptania.
- Świętuj każdą fazę cyklu – każda przynosi coś potrzebnego.
- Nie bój się zmian – Twoje ciało wie, co robi.
Miesiączka bez tabu to nie tylko trend, to sposób na bycie w zgodzie ze sobą.
Więc następnym razem, gdy nadejdą „te dni” – zamiast zgrzytać zębami, uśmiechnij się i powiedz: „Cześć, stara znajoma. Co dziś mi pokażesz?”.
Najczęściej zadawane pytania
- Czy każda kobieta ma cykl 28 dni?
- Nie, to tylko uśredniona wartość. Cykl może trwać od 21 do 35 dni i wciąż być w normie – ważna jest regularność i obserwacja swojego rytmu.
- Czy silne bóle miesiączkowe są normalne?
- Umiarkowany dyskomfort tak, ale jeśli ból jest paraliżujący – warto zgłosić się do ginekologa. To może być objaw endometriozy lub innych zaburzeń.
- Czy można ćwiczyć podczas miesiączki?
- Oczywiście! Ale wszystko zależy od samopoczucia – jeśli masz energię, wybierz lekką aktywność, np. spacer, jogę, taniec w salonie. Jeśli nie – odpocznij bez wyrzutów.
- Jak poprawić nastrój przed miesiączką?
- Sen, ruch, unikanie nadmiaru kofeiny i… dobra muzyka. I tak, kostka czekolady naprawdę potrafi zdziałać cuda.
- Czy PMS to wymysł?
- Nie! To realne zjawisko wynikające z wahań hormonalnych. Różne kobiety odczuwają je na różnym poziomie i w różny sposób.
- Czy aplikacje do śledzenia cyklu są wiarygodne?
- Są przydatne, ale traktuj je jako wsparcie, nie wyrocznię. Twoje ciało jest najlepszym źródłem wiedzy.
- Jak rozmawiać o miesiączce z partnerem?
- Normalnie. Powiedz, jak się czujesz, czego potrzebujesz. Większość facetów naprawdę chce zrozumieć, tylko nikt im wcześniej tego nie tłumaczył.
- Czy dieta wpływa na przebieg cyklu?
- Tak – zbilansowana dieta bogata w żelazo, magnez i witaminy z grupy B pomaga złagodzić objawy miesiączki.
- Czy można mieć nieregularne miesiączki i być zdrową?
- Tak, zwłaszcza w okresie dojrzewania czy po odstawieniu antykoncepcji. Jeśli jednak brak regularności trwa długo, skonsultuj się z lekarzem.
- Czy rozmowy o miesiączce naprawdę coś zmieniają?
- Tak! Ich normalizowanie zmienia sposób, w jaki postrzegamy swoje ciało i wspiera inne kobiety w budowaniu akceptacji. Bo im więcej mówimy, tym mniej tabu zostaje.











