Ukryte koszty ślubu, które mogą zaskoczyć

Ślub jak z bajki… i rachunek jak z horroru

Nie wiem, kto pierwszy powiedział, że ślub to „najpiękniejszy dzień w życiu”, ale chyba zapomniał dodać, że to także jeden z najdroższych. Poważnie. Można mieć wszystko zaplanowane co do minuty, kalkulatorki w dłoniach, excelki pięknie kolorowe — a potem i tak pojawia się lista niespodzianek, które buchają z budżetu jak popcorn z mikrofalówki. Dzisiaj opowiem Wam o tych mniej oczywistych kosztach, które potrafią rozbroić nawet najbardziej zorganizowaną pannę młodą.

Dlaczego te „ukryte” koszty tak się dobrze ukrywają?

Bo nikt o nich nie mówi głośno! Kiedy słuchasz opowieści przyjaciółek o ich wielkim dniu, słyszysz o wzruszeniach przy przysiędze, o zespole, który rozkręcił wesele, o cioci Grażynie, która tańczyła aż do rana… Ale mało kto wspomina o tym, że budżet na kwiaty potroił się w ostatniej chwili, a korekta makijażu ślubnego kosztowała więcej niż miesięczny abonament na siłownię.

A przecież właśnie te drobiazgi składają się na gigantyczny rachunek, który może zaskoczyć boleśniej niż zniknięcie ulubionej sukienki z wyprzedaży.

Najczęstsze ukryte koszty ślubu

1. Transport – czyli wesele na kółkach

W teorii: samochód do ślubu — elegancki, błyszczący i gotowy na zdjęcia. W praktyce: koszt nie tylko za wynajem auta, ale też za kierowcę, paliwo, czas oczekiwania (tak, jeśli kierowca czeka, to płacisz), a czasem nawet opłaty parkingowe.”

Do tego dochodzą transfery gości – jeśli organizujesz wesele poza miastem, autobus lub bus to must have. Czasem ten autobus kosztuje tyle, co pół tortu weselnego. Ale cóż, nie da się zostawić cioci Basi na przystanku – szczególnie w szpilkach.

2. Dodatki do sukni ślubnej – niby nic, a wychodzi fortunka

Każda przyszła pani młoda wie, ile może kosztować suknia. Ale mało kto przypuszcza, że dodatki mogą dorównać jej ceną. Welon (bo przecież ten „idealny” jest zawsze trzy razy droższy), buty (które muszą być ładne i wygodne – czyli kosztują jak dwie pary normalnych), biżuteria, szal na chłodniejszy wieczór, bielizna, podwiązka, a czasem nawet… specjalne naklejki na obcasy do tańca.

Ja osobiście popełniłam błąd i kupiłam drugą parę butów „na zmianę”. Oczywiście obie pary były tak samo niewygodne, a portfel schudł o kolejne kilkaset złotych. Romantyzm w czystej postaci.

3. Uroda od rana do nocy

Makijaż ślubny? Okej, wpisany w plan. Fryzura? Pewnie. Ale do tego dołóżcie próby — i to niejedną. Makijaż próbny, fryzura próbna… i jeszcze „mała poprawka” tuż przed ślubem, bo pani makijażystka właśnie kupiła nowy cień, który „będzie lepszy do Pani karnacji”.

I nie zapominajmy o paznokciach, depilacji, masażach, brwi, rzęsach, no i o kosmetycznych „ratunkach” po stresującym tygodniu. Ślub to nie tylko uroczystość — to też całkowity reset budżetu kosmetycznego.

4. Kwiaty – zapach luksusu (dosłownie)

Kwiaty są piękne, ale też wyjątkowo sprytne, jeśli chodzi o pożeranie pieniędzy. Poza bukietem Panny Młodej (i oczywiście tym dla świadkowej), zapłacisz za:

  • dekoracje kościoła lub urzędu,
  • ozdobienie sali weselnej,
  • butonierki dla panów,
  • kwiaty do włosów,
  • czasem nawet bukiet do „rzutu” (bo przecież nie będziesz rzucać tym głównym, prawda?).

A gdy florystka mówi: „to tylko delikatne dodatki zieleni”, miej pewność, że to delikatne oznacza dodatkowe kilkaset złotych na fakturze.

5. Drobiazgi organizacyjne

Lista drobiazgów potrafi być dłuższa niż menu na weselu. Mówimy o takich rzeczach jak:

  • zaproszenia i ich wysyłka,
  • winietki, plan stołów, tablice powitalne,
  • podziękowania dla gości – słodkości, świeczki, magnesy, a nawet mikrobutelki z nalewką,
  • pudełko na koperty (tak, naprawdę są firmy, które wypożyczają pudełka na koperty!),
  • dodatkowe opłaty za godzinę dłużej z zespołem czy DJ-em,
  • i oczywiście – korkowe, jeśli przynosicie własny alkohol.

Każdy z tych elementów wydaje się „niedrogi”. Ale jak się je zsumuje… cóż, można by za to polecieć na całkiem niezłą podróż poślubną.

6. Słodki temat – tort i spółka

Pamiętam moment, gdy pierwszy raz zobaczyłam ofertę cukierni. Myślałam, że ceny są za cały tort. Okazało się, że… za porcję! A do tego ciasta na stół, babeczki, słodki stół, fontanna z czekolady (bo przecież dzieci muszą mieć atrakcje)… W sumie wyszło z tego małe królestwo cukru i rachunek, który zdecydowanie nie był bajkowy.

7. Fotografia i film – zdjęcia, które kosztują więcej niż album ze ślubu rodziców

Zdjęcia to pamiątka na lata, wiadomo. Ale różne „dodatki” potrafią zaskoczyć. Dojazd fotografa (i często jego asystenta), plener w innym dniu, albumy, dodatkowe kopie dla rodziców, dron, skracanie materiału filmowego (tak, za skracanie też czasem się płaci!) – wszystko to wchodzi do rachunku.

8. Niespodzianki w umowach

Warto czytać umowy, bo między wierszami potrafią kryć się perełki. Dodatkowa opłata za „ekspresowe dostarczenie zdjęć”? Proszę bardzo. Dopłata, bo wesele trwało pół godziny dłużej niż planowano? Standard. Drobna „opłata za mycie szkła po północy”? O tak, też się zdarza.

Kiedy budżet zaczyna przypominać film grozy

Najgorsze w tych wszystkich ukrytych kosztach jest to, że pojawiają się nagle. Zazwyczaj wtedy, kiedy myślisz, że wszystko masz już dopięte i możesz spokojnie się cieszyć przygotowaniami. I wtedy – bach! – okazuje się, że musisz wynająć mikrofon do ceremonii plenerowej, bo w pakiecie go nie ma, a bez mikrofonu nikt nie usłyszy Waszego „tak”.

Ja już to przeszłam i wiem jedno – zawsze zostawcie w budżecie zapas. Nie symboliczny 5%, tylko naprawdę uczciwą „poduszkę bezpieczeństwa”. Bo ślub to emocje, a emocje lubią ciągnąć za sobą impulsywne wydatki.

Jak nie dać się zwariować – moje sprawdzone triki

  • Zrób budżet, a potem go powiększ o 15–20% – serio, i nie ruszaj tej rezerwy, dopóki nie pojawi się coś naprawdę nieoczekiwanego.
  • Pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj. Każdemu usługodawcy zadawaj pytania o wszystkie „dodatki”. Niech wszystko będzie czarno na białym.
  • Minimalizm jest sexy. Nie wszystko, co na Pintereście, musi znaleźć się na Twoim weselu. Czasem mniej znaczy bardziej stylowo (i o połowę taniej).
  • Bądź realistką. To Twój ślub, nie hollywoodzka produkcja. Najważniejsze, żebyście Wy się dobrze czuli – reszta to tło.

Ślub bez stresu? Da się!

Nie da się ukryć, że przygotowania do ślubu to prawdziwy test cierpliwości, organizacji i poczucia humoru. Ale kiedy się w tym wszystkim nieco zdystansujemy, okazuje się, że nawet te ukryte koszty są do ogarnięcia – z odrobiną rozwagi, komunikacji i rezerwy finansowej. A może nawet z odrobiną zabawy, bo jeśli potraktujesz planowanie ślubu jak przygodę, a nie misję specjalną, to nawet „opłata za świeczki na stole” przestanie być końcem świata.

W końcu to Wasz dzień – i to Wy piszecie jego scenariusz. Tylko dobrze jest wcześniej sprawdzić, ile kosztuje rekwizytorium.


Najczęściej zadawane pytania

Ile powinien wynosić zapas w budżecie ślubnym?
Najlepiej zaplanować dodatkowe 15–20% całego budżetu na nieprzewidziane wydatki. Zazwyczaj coś zawsze się pojawia – czy to korekta makijażu, czy transport dla gości.
Która część ślubu generuje najwięcej ukrytych kosztów?
Zazwyczaj dekoracje, usługi związane z urodą oraz transport. Wiele drobiazgów wydaje się niewielkich, ale razem potrafią sporo namieszać w budżecie.
Czy warto korzystać z usług wedding plannera?
Tak, jeśli czujesz, że nie ogarniesz wszystkiego sama. Dobry wedding planner wie, gdzie czają się ukryte koszty i potrafi im zapobiec, często nawet oszczędzając Twoje pieniądze.
Jak negocjować ceny z dostawcami?
Nie bój się pytać o rabaty, szczególnie przy rezerwacji kilku usług u jednej firmy. Zawsze pytaj o „koszty dodatkowe”, nawet jeśli brzmią drobiazgowo – potrafią urosnąć.
Kiedy najlepiej ustalać budżet ślubny?
Jak najwcześniej – najlepiej zanim zarezerwujesz cokolwiek. Wtedy łatwiej kontrolować wydatki i dostosować plan do możliwości finansowych.
Czy naprawdę trzeba robić próbny makijaż i fryzurę?
Zdecydowanie tak! Ale wlicz to w budżet z góry, żeby nie zaskoczył Cię dodatkowy rachunek kilka dni przed ślubem.
Jakie są najczęstsze niespodzianki w umowach z usługodawcami?
Opłaty za przedłużenie czasu pracy, dojazdy, lub ekspresowe wykonanie usługi. Czytaj umowę do końca, a najlepiej poproś kogoś, żeby też na nią spojrzał.
Czy naprawdę trzeba kupować osobny bukiet do rzutu?
To zależy, ale większość Panien Młodych decyduje się na tańszą wersję „do rzutu”, żeby uniknąć ryzyka zniszczenia głównego bukietu – i drogiego bólu serca.
Jak zaoszczędzić na słodkim stole?
Wybierz mniejszą ilość, ale bardziej efektowne deserki. Goście i tak nie zjedzą wszystkiego, bo zazwyczaj tort i ciasta z bufetu wystarczą.
Czy minimalizm na ślubie się opłaca?
Nie tylko finansowo, ale też emocjonalnie. Mniej dekoracji, mniej stresu, więcej luzu – a to, paradoksalnie, daje najpiękniejszy efekt.