Jak budować pewność siebie w środowisku zdominowanym przez mężczyzn?

Bo pewność siebie nie ma płci

Kiedyś myślałam, że pewność siebie to taki odziedziczony gen. Jedni po prostu się z nią rodzą — stają na środku sali konferencyjnej, mówią, gestykulują i wszyscy patrzą jak zahipnotyzowani. A inni? Siedzą z kawą, notują i myślą: „Wow, ja bym tak nie umiała”. Dobra wiadomość — to mit. Pewność siebie można zbudować. Trzeba tylko wiedzieć jak, zwłaszcza gdy wokół przeważają mężczyźni, którzy niekoniecznie robią miejsce przy stole (albo robią, ale z tym słynnym: „Proszę, pani może usiąść”, które brzmi bardziej jak: „Dobrze, że przyszła, może zrobi notatki”).

Dlaczego to w ogóle takie trudne?

W idealnym świecie kompetencje mówiłyby same za siebie. Ale żyjemy w rzeczywistości, gdzie pewne zachowania i postawy są społecznie przypisane. Na przykład: facet, który mówi głośno — to lider. Kobieta, która mówi głośno — „emocjonalna”. Znajome?

To, jak nas postrzegają, ma wpływ na to, jak same siebie postrzegamy. Często wchodzimy w męskie środowiska (czy to w pracy, na uczelni, czy podczas jakichś projektów) z odruchową myślą, że musimy się „dostosować” — mówić spokojniej, nie przerywać, nie być „zbyt ambitne”. I tu właśnie zaczyna się ciche topnienie pewności siebie.

Mała dygresja historyczna

Nieco ponad 100 lat temu kobiety zaczynały dopiero walczyć o prawo do głosu. Inspirujące, prawda? Ale warto pamiętać, że przez całe dekady uczono nas, żeby być „miłymi”, „grzecznymi”, „pomocnymi”. A pewność siebie często bywała mylona z arogancją. Jeśli więc czujesz, że brakuje Ci odwagi, by zabrać głos w towarzystwie pełnym panów w garniturach — to nie Twoja wina. To efekt wielu pokoleń kulturowych nawyków. Czas je przełamać.

Od czego w ogóle zacząć?

Nie ma jednej magicznej recepty, ale jest kilka rzeczy, które naprawdę robią różnicę. I nie, nie chodzi o to, żebyś nagle zaczęła mówić niskim, donośnym głosem albo nosiła marynarkę o dwa rozmiary większą. Zaczynamy od środka.

1. Zbuduj własną definicję pewności siebie

Dla jednej to będzie odwaga, by zabierać głos. Dla innej — spokój w sytuacjach, kiedy wszyscy wokół panikują. A dla jeszcze innej — świadomość, że nie musi znać odpowiedzi na wszystko. Pewność siebie nie jest o byciu najmądrzejszą osobą w pokoju, tylko o tym, żeby wiedzieć, kim się jest i czego się chce.

Zrób mały eksperyment: zapisz, co dla Ciebie oznacza „być pewną siebie”. Nie patrz na definicje z internetu. Pisz po swojemu. To będzie Twoja mapa.

2. Zauważ swoje sukcesy (nawet te małe)

Nie wiem jak Ty, ale ja przez lata bagatelizowałam swoje osiągnięcia. Awans? „No, ale miałam szczęście.” Komplement od szefa? „Pewnie był w dobrym humorze.” I dopiero kiedy zaczęłam spisywać swoje „małe zwycięstwa”, dotarło do mnie, że to nie przypadek, tylko praca.

  • Wypowiedziałaś się na spotkaniu mimo stresu? To sukces.
  • Nie zgodziłaś się na coś, co Ci nie pasowało? Sukces.
  • Poprosiłaś o większe wynagrodzenie? Sukces!

Zrób z tego nawyk. Cotygodniowa lista rzeczy, z których jesteś dumna, potrafi zdziałać cuda.

3. Przestań „przepraszać za istnienie”

Każda z nas to kiedyś robiła. „Przepraszam, że przeszkadzam, ale…” albo „Nie wiem, czy to ma sens, ale pomyślałam, że…” – brzmi znajomo? Zwróć uwagę, jak często łagodzisz swoje wypowiedzi. Gdyby mężczyźni robili to samo, mielibyśmy w korporacjach koncerty przeprosin zamiast zebrań.

Zamień: „Przepraszam, że się wtrącę” na „Chciałabym dodać coś od siebie”. Brzmi inaczej, prawda? Pewność siebie zaczyna się od języka, jakim o sobie mówimy.

4. Ćwicz „postawę pewności”

Nie mówimy tu o udawaniu kogokolwiek. Ale ciało naprawdę wpływa na to, jak się czujemy. Stań prosto, ramiona lekko do tyłu, głowa uniesiona. Brzmi banalnie, ale to działa. W jednym badaniu (tak, nauka to potwierdza!) osoby, które przyjmowały tzw. „power pose” przez dwie minuty, rzeczywiście czuły się pewniej. Więc tak, możesz ćwiczyć pewność siebie… przed lustrem.

5. Wybieraj swoje towarzystwo mądrze

Nie zbudujesz pewności siebie, jeśli ciągle krążysz wśród osób, które Cię gaszą. Warto mieć wokół siebie chociaż kilka kobiet, które wspierają, motywują i przypominają, że wszystko jest możliwe. Ja swoją „ekipę wsparcia” nazywam żartobliwie „Radą Mądrych Babek”. I naprawdę — zadziałały lepiej niż niejeden coaching.

Co, jeśli środowisko naprawdę nie sprzyja?

Czasami po prostu trafiamy na trudny grunt. Bywa, że szef nie słucha, koledzy przerywają, a Ty masz wrażenie, że musisz mówić dwa razy głośniej, żeby ktokolwiek Cię usłyszał. To frustrujące, ale nie znaczy, że jesteś bezsilna.

Naucz się „strategicznego reagowania”

Zamiast reagować emocjonalnie (co oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej zrobić), spróbuj przejąć kontrolę nad sytuacją. Kiedy ktoś Ci przerywa, możesz spokojnie powiedzieć: „Dokończę myśl, dobrze?” – i kontynuować. Brzmi prosto, ale działa jak mały manifest.

Buduj autorytet, zanim będzie potrzebny

Nie czekaj, aż pojawi się sytuacja, w której musisz się „bronić”. Dziel się wiedzą, pokazuj swoje kompetencje, mów o tym, co wiesz. Autorytet to nie coś, co się dostaje z tytułem — to coś, co zapracowujesz codzienną konsekwencją.

Nigdy nie bój się słowa “nie”

Jedna z najtrudniejszych rzeczy do nauczenia się w męskim środowisku to odmawianie bez poczucia winy. „Pomożesz przy tym projekcie, bo i tak jesteś dobra w notatkach?” – nie. „Weźmiesz to zadanie, bo ja mam pilniejsze?” – nie.

Każde Twoje „nie” to granica, która pokazuje, że znasz swoją wartość. A ludzie zaczynają te granice respektować. Naprawdę.

Nie bój się błędów (serio, każdy je popełnia)

Pewność siebie to nie perfekcjonizm. To świadomość, że błędy się zdarzają, ale nie definiują nas. Ja kiedyś na prezentacji myliłam dane tak spektakularnie, że zrobiło się cicho jak w kinie podczas kluczowej sceny. Odetchnęłam, zaśmiałam się i powiedziałam: „Dobra, widzę, że wszyscy jesteśmy czujni”. Śmiech rozładował napięcie — i od tamtej pory wiem, że dystans to element pewności siebie, nie jej brak.

Jak utrzymać tę pewność w dłuższej perspektywie?

Pewność siebie to nie stan, który raz osiągniesz i już zostanie. To raczej mięsień, który trzeba ćwiczyć. Jednego dnia czujesz, że możesz przenosić góry, a następnego – że nawet kawiarnia to za duże wyzwanie. I to jest okej.

Najważniejsze to wracać do siebie. Regularnie przypominać sobie, skąd przyszłaś, co już umiesz i dlaczego robisz to, co robisz.

Małe rytuały pomagają

  • Krótka afirmacja rano, typu „Jestem wystarczająca” – brzmi prosto, ale działa.
  • Powiedz komuś coś dobrego. Wzmacnianie innych wzmacnia też Ciebie.
  • Daj sobie prawo do przerw. Pewność siebie nie żywi się perfekcjonizmem.

Na koniec – nie walcz, tylko świeć

Pewność siebie kobiety w męskim świecie nie musi wyglądać jak walka o przetrwanie. Czasem wystarczy po prostu być sobą – autentyczną, mądrą, z poczuciem humoru. Bo świat naprawdę potrzebuje więcej kobiecej energii – tej spokojnej, empatycznej, ale też stanowczej.

Więc gdy następnym razem będziesz w pokoju pełnym mężczyzn i zabrzmi to charakterystyczne „No dobrze, panowie, co robimy?” – po prostu się uśmiechnij i powiedz: „A panie? My też mamy coś do dodania.”

I tak właśnie to się zaczyna.


Najczęściej zadawane pytania

  1. Czy pewność siebie można naprawdę „wyćwiczyć”?

    Tak! To jak mięsień – im częściej ćwiczysz, tym silniejszy się staje. Regularna refleksja, działanie mimo lęku i świadoma komunikacja robią ogromną różnicę.

  2. Jak nie dać się zdominować na spotkaniach?

    Najprościej – mów, zanim się obawiasz. Przygotuj wcześniej kluczowe punkty, mów spokojnie, ale stanowczo. I nie pozwalaj, by ktoś Ci przerywał – przypominaj o swoim głosie z klasą.

  3. Co, jeśli środowisko pracy naprawdę jest toksyczne?

    Wtedy warto rozważyć zmianę. Pewność siebie trudno budować tam, gdzie regularnie jest podkopywana. Zacznij od rozmowy, ale jeśli to nie działa – szukaj miejsc, które naprawdę Cię wspierają.

  4. Czy kobieca pewność siebie wygląda inaczej niż męska?

    Nie musi. Ale rzeczywiście często wyraża się inaczej – mniej przez dominację, bardziej przez świadomość siebie i autentyczność. I to jest ogromna wartość.

  5. Jak reagować na seksistowskie komentarze?

    Najpierw zdecyduj, czy chcesz reagować. Czasem wystarczy spokojne: „Nie widzę w tym nic zabawnego.” Jasne, spokojne, bez tłumaczenia – działa lepiej niż złośliwość.

  6. Co robić, jeśli ciągle się porównuję do innych?

    Każda z nas ma inną drogę. Zamiast się porównywać, przypomnij sobie, jak daleko Ty sama doszłaś. Zazwyczaj jesteś dalej, niż myślisz.

  7. Jak wzmocnić pewność siebie po porażce?

    Zrób z niej lekcję. Zapiś, czego Cię nauczyła. Porażki są częścią procesu – nie końcem świata. Najpewniejsi siebie ludzie to ci, którzy nauczyli się wstawać po upadku.

  8. Czy warto korzystać z mentoringu?

    Zdecydowanie tak. Mentor lub mentorka potrafią pomóc spojrzeć na siebie z dystansu i przypomnieć, że nie jesteś sama w tym procesie.

  9. Jak nie tracić pewności siebie w stresujących sytuacjach?

    Oddychaj, mów wolniej niż zwykle, skup się na treści, nie na emocjach. A jeśli coś pójdzie nie tak – po prostu się uśmiechnij. To zawsze rozbraja napięcie.

  10. Co, jeśli czuję się „za mało” – za cicha, za młoda, za niedoświadczona?

    Każdy tak czasem czuje. Ale Twoje „za mało” może być dokładnie tym, czego świat potrzebuje. Mów, działaj, ufaj sobie. Reszta przyjdzie z czasem.