Nie każ mu się uśmiechać!
Jeśli kiedykolwiek próbowałaś sfotografować swoje dziecko, to wiesz, jak szybko sesja zdjęciowa może zamienić się w spektakl pod tytułem „Nie chcę!” i „Mamo, już mogę iść?”. W teorii miało być pastelowo, naturalnie i uroczo. W praktyce — pot na czole, zaciśnięte zęby i mina, której nawet najbardziej zaawansowany filtr nie uratuje.
Ale spokojnie. Dobre zdjęcia dzieci to nie kwestia idealnego sprzętu ani perfekcyjnego światła. To raczej umiejętność złapania tej chwili — zanim ktoś zdąży powiedzieć: „Uśmiechnij się!”.
Dlaczego dzieci nie znoszą pozowania?
Z prostego powodu — to dla nich nienaturalne. Dzieci żyją tu i teraz. Mają emocje na wierzchu i nie potrafią udawać. Gdy są szczęśliwe, widać to w oczach. Gdy się nudzą — też. I właśnie to chcemy uchwycić! Nie sztuczny banan przed obiektywem, tylko prawdziwe, żywe emocje.
Jako mama trójki (tak, trójki, a każde ma inną definicję „cierpliwości”), wiem jedno — najlepsze zdjęcia powstają wtedy, kiedy aparat nie jest centrum uwagi. Tylko tło.
Nie mów: „Uśmiechnij się!”
Zamiast tego… rozśmiesz! Opowiedz coś głupiego, daj im się ubabrać błotem, zrób głupią minę. Dzieci reagują na zabawę, nie na polecenia. Chcesz uśmiechu? Stwórz okazję, żeby był prawdziwy.
Naturalne światło i naturalne emocje
Nie trzeba mieć wielkiego studia, by zrobić piękne ujęcia. Wystarczy okno, miękkie światło i trochę cierpliwości. Poranek i popołudnie to najlepsze momenty — światło jest wtedy łagodne, a cienie subtelne.
Czasem wystarczy, że poprosisz malucha, by zajrzał przez szybę, popatrzył na swoje odbicie albo próbował złapać kurz w promieniu słońca. I nagle masz magię. Dosłownie. Bez flesza, bez scenariusza, bez łez (no, może z małym wyjątkiem, jeśli znowu nie pozwalasz macać aparatu).
Złota zasada: mniej obiektywów, więcej cierpliwości
Możesz mieć najlepszy aparat świata, ale jeśli będziesz się spieszyć – żadne zdjęcie nie wyjdzie naturalnie. Daj dziecku czas, by zapomniało, że robisz zdjęcia. To trochę jak z drzemką – im bardziej nalegasz, tym gorzej. 😅
Akcja zamiast pozowania
Jeśli Twoje dziecko zaczyna się wiercić, to znaczy, że czas przestać udawać fotografa mody i przejść w tryb reportażystki z pola bitwy. Dosłownie. Bo co lepiej pokazuje dziecięce emocje niż moment, gdy maluch skacze po kałuży, robi babkę z piasku albo właśnie odkrywa, że błoto ma całkiem fajny zapach?
- Rób zdjęcia w ruchu. Nie bój się rozmazania! Czasem to właśnie ono dodaje energii.
- Bądź na ich poziomie. Kucnij, połóż się, włóż nos w trawę (dosłownie). Świat z wysokości dziecka wygląda zupełnie inaczej.
- Bądź cicho. Czasem im mniej mówisz, tym więcej dziecko pokaże.
Małe dygresje z domowego frontu
Kiedyś, w przypływie kreatywności, postanowiłam zrobić „profesjonalną” sesję mojej córce w ogrodzie. Miała mieć wianek z kwiatów, tiulową spódniczkę i „słodką minę”. Wianek skończył jako obręcz do hula hoop, spódniczka była w błocie, a ja miałam na karcie pamięci sto zdjęć jej tyłów, bo akurat goniła kota. Ale wiesz co? Jedno z nich zostało moim ulubionym. Prawdziwa radość jest zawsze piękniejsza od idealnego ujęcia.
Jak wciągnąć malucha do zabawy z aparatem?
Dzieci uwielbiają naśladować dorosłych. Skoro ty masz aparat, niech i one coś trzymają — nawet jeśli to będzie plastikowy aparat z „pstryczkiem”. Pozwól im robić „zdjęcia” razem z tobą. Dziel się kontrolą. W końcu chodzi o wspólne doświadczenie, nie tylko o wynik.
Możesz też urządzić mini grę:
- „Znajdź najśmieszniejszy cień”
- „Pokaż mi, jaka mina pasuje do kałuży”
- „Zróbmy zdjęcie z wyimaginowanym smokiem!”
Kiedy dziecko jest częścią zabawy, a nie obiektem – zaczynają dziać się cudowne rzeczy. I naturalne emocje pojawiają się same.
O emocjach — czyli o tym, czego nie da się ustawić
Zdjęcie dziecka, które krzywi się z niezadowolenia, kiedy spadł mu lód z wafelka — to też emocje! Czasem jeszcze ciekawsze niż uśmiech. Nie każda chwila musi być słodka jak reklama musli. Dzieci mają cały wachlarz nastrojów i warto je pokazywać: ciekawość, koncentrację, upór, szczęście, złość. Wszystko to tworzy prawdziwy obraz dzieciństwa.
Fotografia ma moc zatrzymania tego, co w codzienności ucieka. Właśnie dlatego, im bardziej naturalne są emocje, tym większą wartość mają te zdjęcia za kilka lat. Gdy patrzysz na nie później, to nie widzisz idealnego kadrów – tylko wspomnienie prawdziwego dnia. I to jest piękne.
Kilka praktycznych trików (z przymrużeniem oka)
- Zawsze miej chusteczki. A najlepiej paczkę. Bo geniusz zdjęć dzieci polega na tym, że im bardziej coś się klei, tym szybciej dzieje się magia.
- Nie przejmuj się brudem. Czyste dziecko to znudzone dziecko. Niech się turla, brudzi, wspina. Naturalne emocje nie mieszkają w perfekcyjnych ubraniach.
- Nie patrz na Instagramowe ideały. One też mają przed sobą dziesiątki nieudanych ujęć. Po prostu ich nie pokazują 😉
- Rób dużo zdjęć, ale publikuj z sercem. Każde zdjęcie dziecka w sieci to odpowiedzialność. Czasem warto zachować najpiękniejsze chwile tylko dla siebie.
Mała lekcja historii — czyli kiedy dzieci przestały być „powagą ujęcia”
Dawniej fotografia dzieci była… no cóż, dość sztywna. W epoce wiktoriańskiej zdjęcia robiono tak długo, że mały model musiał siedzieć nieruchomo przez kilka minut. Nic dziwnego, że dzieci miały grobową minę (a czasem nawet podpórki za plecami, serio!). Dopiero w XX wieku fotografowie zaczęli patrzeć na najmłodszych jak na źródło autentyczności, a nie małe kopie dorosłych. I chwała im za to.
A dziś?
Dziś mamy nieograniczone możliwości – smartfony z trybem portretowym, szybkie migawki, nieskończoną pamięć w chmurze. Ale zasada jest ta sama: im więcej spontaniczności, tym lepiej. Bo emocji nie da się „doświetlić”.
Podsumowanie — złap chwilę, nie kadr
W fotografii dzieci nie chodzi o idealne ujęcie, ale o historię. O to, że jutro Twoje dziecko będzie już trochę inne. Urosło, nauczyło się nowego słowa, zapomniało, że kiedyś spało z misiem. Dlatego rób zdjęcia dziś. Ale nie skupiaj się tylko na aparacie – patrz też sercem. Bo tylko dzięki temu złapiesz prawdziwe emocje, a nie „pozowane wspomnienia”.
Najczęściej zadawane pytania
1. Jak sprawić, by dziecko nie bało się aparatu?
Pokaż mu, że to zabawa, a nie egzamin. Pozwól potrzymać aparat, zrobić jedno „pstryknięcie” i zobaczyć efekt. Zainteresowanie aparatem szybko zastąpi nieśmiałość.
2. Czy lepiej robić zdjęcia telefonem, czy aparatem?
Najlepiej tym, co masz przy sobie. Liczy się moment, nie megapiksele. Ważne, żeby światło było dobre i żebyś miała wolne ręce do zabawy.
3. Co zrobić, gdy dziecko w ogóle nie chce współpracować?
Odpuść. Serio. Czasem najlepsze zdjęcia wychodzą następnego dnia, gdy maluch zapomni o aparacie. Nie rób z tego obowiązku, a spontaniczność sama wróci.
4. Jak wybrać odpowiednie miejsce na zdjęcia?
Najlepiej takie, gdzie dziecko czuje się swobodnie – ogród, plac zabaw, pokój, plaża. Im bardziej znane otoczenie, tym bardziej naturalne emocje.
5. Jakie ubrania najlepiej się sprawdzają?
Wygodne! Bez metek drapiących szyję i spinek, które przeszkadzają. Proste kolory i faktury – wszystko, co nie odciąga uwagi od twarzy i emocji.
6. Czy warto robić zdjęcia, gdy dziecko płacze lub marudzi?
Tak, jeśli robisz to z empatią. Nie każde zdjęcie musi być „ładne”. Smutek, złość, zdziwienie – to też część dziecięcego świata. Tylko bądź delikatna w tym, co potem z nimi zrobisz.
7. Jak nie przesadzić z ilością zdjęć?
Regularnie przeglądaj i usuwaj kopie. Zostaw tylko te, które naprawdę coś w Tobie poruszają. Dobre zdjęcie to takie, które wywołuje emocje nawet po latach.
8. Jak wykorzystać zdjęcia w kreatywny sposób?
Zrób z nich mały album, kolaż albo drukowane pocztówki. Papier ma swoją magię – i przetrwa więcej niż bateria w telefonie.
9. Czy zdjęcia z telefonu można wydrukować?
Oczywiście! Nowoczesne smartfony mają wystarczającą jakość. Wydruk 10×15 cm będzie wyglądał super, jeśli zdjęcie jest dobrze oświetlone.
10. Ile czasu trwa „idealna” sesja z dzieckiem?
Od pięciu minut do… kiedy się znudzi. 😄 Serio, nie planuj długo – lepiej kilka krótkich, spontanicznych spotkań niż jedna maratonowa sesja.











