To pytanie, które wraca jak bumerang
Czy trzeba wszystko robić samej? Ale tak naprawdę samej — od wysyłania maili po szorowanie fug w łazience i planowanie prezentu dla cioci Basi?
Ile razy złapałaś się na tym, że mówisz: „Daj, ja to zrobię szybciej”?
No właśnie. Witaj w klubie perfekcjonistek z lekkim syndromem „ogarniania świata w pojedynkę”.
Zanim jednak kolejny raz zaryjesz nosem w liście „to do”, odrzuć chwilowo odkurzacz, zrób herbatę (albo wino, nie oceniam) i przeczytaj ten tekst do końca. Bo może nie musisz wszystkiego robić sama… naprawdę.
Skąd w nas to przekonanie, że musimy?
Zacznijmy od małej wycieczki w przeszłość. Jeszcze nasze babcie i mamy często słyszały: „Kobieta powinna sobie radzić”, „Nie możesz być zależna od innych”.
I to się trochę wdrukowało w nasze kręgosłupy, razem z codziennym „dam radę”.
Efekt? Poczucie, że jeśli coś zrobi ktoś inny, to znaczy, że my zawiodłyśmy. A przecież absurd goni absurd. Szef zleca zadania, menedżerka kieruje zespołem, ale my w domu i życiu osobistym gramy samotną orkiestrę.
Perfekcjonizm w roli głównej
Nie pomaga też perfekcjonizm, ten słodko-trujący potworek. Chcesz, żeby było „jak trzeba”?
To znaczy – po Twojemu. Bo nikt nie zrobi tak dobrze, jak Ty, prawda?
Ale czy naprawdę o to chodzi? Czy Twoje „dobre” nie jest przypadkiem równie dobre jak cudze „wystarczająco”?
Sama kilka razy złapałam się na tym, że zamiast poprosić partnera o ugotowanie obiadu, marudziłam nad garnkiem, bo „on doda za dużo soli”. Efekt? Zupa była straszna, bo zrobiona z frustracją. Dzisiaj już wiem – jak on gotuje, ja mam godzinę wolnego. I to jest dopiero najlepszy przepis świata.
Delegowanie – czyli słowo, które brzmi jak korporacyjny żargon, a ratuje zdrowie psychiczne
Delegować obowiązki to nie to samo, co „zrzucać” je na innych. To oddawać część swojej energii tam, gdzie ktoś inny też może, a czasem wręcz chce pomóc.
Nie jesteś robotem, a nawet gdybyś była – każdy robot potrzebuje ładowania.
Dlaczego warto zacząć?
- Bo się nie rozpadniesz. Świat nie stanie w miejscu, jeśli nie ugotujesz obiadu, tylko zamówisz pizzę.
- Bo inni też chcą być potrzebni. Partner, dzieci, przyjaciółki – ludzie lubią czuć, że mają wpływ. Pozwól im.
- Bo Twoja energia nie jest z gumy. I nie musisz jej rozciągać między 40 open tabów w głowie.
- Bo zasługujesz na oddech. Naprawdę. To nie luksus, to podstawowa potrzeba.
Jak się nauczyć odpuszczać (bez poczucia winy)
Pierwszy krok to… zrozumieć, że odpuszczanie nie oznacza lenistwa. To świadome gospodarowanie zasobami, a nie kapitulacja.
1. Sprawdź, co możesz oddać
Zrób sobie listę codziennych obowiązków i przy każdym zapytaj: czy naprawdę tylko ja mogę to zrobić? Może ktoś inny byłby lepszy, szybszy, a przynajmniej chętny?
Zaskakująco często odpowiedź brzmi: „Tak, ktoś inny da radę”.
2. Zaufaj procesowi
Kiedy już komuś coś przekażesz – nie stój nad głową i nie poprawiaj. Najtrudniejszy etap w delegowaniu to niesprawdzanie.
Zrób sobie wtedy kawę, umyj włosy, cokolwiek – ale pozwól sytuacji się wydarzyć bez Twojej kontroli.
3. Świętuj zyskaną przestrzeń
Dostałaś dodatkową godzinę w tygodniu, bo ktoś inny odprowadza dzieci? Super! Zamiast ją natychmiast zapychać obowiązkami, zrób coś tylko dla siebie.
Niech to będzie nawet leżenie plackiem i scrollowanie memów – to też regeneracja.
Delegowanie w praktyce – czyli historie z życia wzięte
Kiedy zaczęłam prowadzić bloga, próbowałam sama robić wszystko: pisać, robić zdjęcia, obsługiwać social media, a nawet odpowiadać na każdy e-mail w ciągu dwóch godzin (tak, wiem, dramat).
Aż pewnego dnia zorientowałam się, że poświęcam więcej czasu na rzeczy okołoblogowe niż na samo tworzenie.
Wtedy oddałam część zadań w ręce innej osoby – znajomej graficzki i wirtualnej asystentki. Na początku stres: „czy zrobi dobrze, czy się nie pomylę?”. Ale wiecie co? Uwolniło mnie to totalnie!
Teraz mam czas na pisanie, spacery i pieczenie chleba (który i tak mi nie rośnie, ale to już inna historia).
W domu też się da!
Znam dziewczynę, która raz w tygodniu zamawia panią do sprzątania i mówi: „To moje najtańsze spa”.
I trudno się z nią nie zgodzić.
Delegowanie nie musi oznaczać zatrudniania całego sztabu ludzi. Może to być prosty układ: „Ty robisz zakupy, ja gotuję”. Albo: „W tym tygodniu ja zajmuję się dziećmi, ty organizujesz weekend”. Proste? Proste.
Odpuszczanie jako forma dbania o siebie
Zobacz, jak bardzo łączy się to z self-care. Bo odpoczynek to nie tylko maska na włosy i świeczka zapachowa. To też decyzja: „Nie będę dziś bohaterką”.
Nie chodzi o to, żeby nic nie robić, ale żeby robić tylko to, co naprawdę ważne. I nie wszystko naraz.
Czasem najbardziej produktywną rzeczą, jaką możesz zrobić, jest… drzemka.
„Ale ja nie potrafię prosić o pomoc…”
Tak, to klasyk. Bo w naszej kulturze proszenie o pomoc wciąż bywa odbierane jako słabość. Tymczasem to oznaka świadomości. To umiejętność mówienia: „Potrzebuję wsparcia, bo jestem człowiekiem, nie bohaterką Marvela”.
A gdy ktoś Tobie powierza zadanie, też to przecież czujesz – że Ci ufa. Więc pozwól innym mieć wobec Ciebie to samo uczucie.
Jak delegować sprytnie i z wdziękiem
- Nie przepraszaj, że prosisz. To nie wykroczenie, tylko naturalna część relacji.
- Komunikuj jasno. Powiedz, czego potrzebujesz – i tak, użyj pełnych zdań, nie telepatii.
- Doceniaj, ale nie kontroluj. „Dziękuję, że to zrobiłeś” brzmi dużo lepiej niż „No dobra, może być”.
- Daj czas na naukę. Nie każdy zrobi coś idealnie od razu – tak jak Ty nie zrobiłaś od razu perfekcyjnego tiramisu.
- Ciesz się efektem końcowym. Bo każda rzecz, której nie musisz robić sama, to plus 100 do Twojej energii.
Na koniec – trochę filozoficznie, ale z serca
Delegowanie i odpuszczanie to nie modna „produktywna strategia”, tylko sposób na bardziej spokojne życie.
Nie musisz być superwoman codziennie. Możesz być po prostu sobą – czasem zmęczoną, czasem wkurzoną, czasem szczęśliwie nicnierobiącą.
A świat i tak się nie zawali. Obiecuję. Bo jeśli coś naprawdę warto „ogarniać”, to swoje samopoczucie. I o to chodzi.
Najczęściej zadawane pytania
Czy delegowanie obowiązków to oznaka lenistwa?
Absolutnie nie! To oznaka dojrzałości i dobrej organizacji. Wiesz, że nie musisz wszystkiego ciągnąć sama, więc mądrze zarządzasz energią.
Jak zacząć odpuszczać, jeśli mam poczucie, że wszystko muszę robić sama?
Zacznij od drobiazgów – poproś kogoś o zrobienie zakupów albo przygotowanie kolacji. Zobaczysz, że świat się nie zawali, a Ty odzyskasz oddech.
Co jeśli ktoś zrobi coś gorzej niż ja?
To się zdarzy – ale gorzej nie znaczy źle. Warto odpuścić kontrolę i skupić się na tym, że zadanie jest zrobione, a Ty masz więcej czasu.
Jak przekonać partnera lub dzieci do przejęcia części obowiązków?
Rozmawiać! Nie stawiać przed faktem dokonanym, tylko tłumaczyć, że wspólne ogarnianie to nie kara, a sposób na lepszy klimat w domu.
Czy delegowanie działa też w pracy?
Oczywiście. To wręcz niezbędna umiejętność – dzięki niej możesz skupić się na tym, w czym jesteś najlepsza, zamiast tonąć w drobnostkach.
Co jeśli nie ufam, że ktoś to zrobi dobrze?
Zaufanie rośnie z doświadczeniem. Daj ludziom szansę, a często pozytywnie Cię zaskoczą.
Jak uniknąć poczucia winy, kiedy proszę o pomoc?
Przypomnij sobie, że każdy człowiek czegoś potrzebuje. To nie słabość – to element ludzkich relacji.
Czy warto korzystać z usług zewnętrznych, np. sprzątaczki lub asystentki online?
Jeśli możesz sobie na to pozwolić – jak najbardziej! To inwestycja w Twój spokój i czas, a nie zbędny luksus.
Jak przekonać samą siebie, że nie muszę wszystkiego kontrolować?
Przypomnij sobie, jak cudownie się czujesz, gdy coś „po prostu się dzieje” bez Twojego udziału. Poczuj tę lekkość – i korzystaj z niej częściej.
Co zyskałam, kiedy zaczęłam delegować obowiązki?
Więcej spokoju, czasu i przestrzeni na bycie sobą – a to, w dzisiejszym świecie, naprawdę najcenniejsza waluta.











