Co to jest balans bieli i dlaczego kolory na zdjęciu czasem „wariują”?

Kolory, które żyją swoim życiem

Znacie to uczucie, gdy patrzycie na zdjęcie i myślicie: „Ale dlaczego moja biała bluzka jest niebieska, a skóra ma odcień marchewkowy?” Spokojnie, nie tylko Wam się to zdarza. To nie kwestia złego prania ani nowego trendu w makijażu — to po prostu kwestia balansu bieli. Brzmi naukowo, ale w rzeczywistości to całkiem prosta sprawa. No… prawie.

Czym właściwie jest balans bieli?

Balans bieli (ang. white balance) to sposób, w jaki aparat czy smartfon „widzi” kolory w zależności od rodzaju światła. Ludzki mózg jest sprytny — niezależnie od tego, czy siedzisz w kawiarni z ciepłym światłem, czy na plaży w południe, wiesz, że biała koszulka to biała koszulka. Ale aparat? On takiego sprytu nie ma.

Dla niego biel może być różna: czasem żółtawa, czasem niebieska, czasem zielonkawa. Balans bieli to więc nic innego jak próba dostosowania kolorów zdjęcia do tego, jak widzi je nasze oko. Tylko że aparat, no cóż, często ma z tym lekki problem…

Dlaczego kolory czasem „wariują”?

Najczęściej winowajcą jest światło. Różne źródła światła mają różne „temperatury barwowe”. To takie tajemnicze pojęcie, ale da się je łatwo opisać:

  • Światło dzienne – neutralne, około 5500 K, czyli coś, co aparaty lubią najbardziej.
  • Żarówka – ciepłe, żółtawe, około 2700 K, i już masz selfie w klimacie retro.
  • Świetlówki – zimne, często z niebieskawą poświatą, która potrafi zrobić z nas Smurfy.

W praktyce wygląda to tak: robisz zdjęcie w pokoju oświetlonym żarówkami, a Twoja cera nagle przypomina pomarańczę. Idziesz na balkon i robisz kolejne ujęcie w naturalnym świetle – nagle wygląda świetnie. Aparat po prostu oszalał, bo światło się zmieniło, a on nie nadążył.

Mała dygresja historyczna

Kiedyś aparaty analogowe nie miały balansu bieli. Fotograf musiał wybierać odpowiedni typ filmu – np. „dziennego” lub „żarówkowego”. Jeśli pomylił się i poszedł na imprezę z filmem dziennym… cóż, wszystkie zdjęcia miały klimat jak z zachodu słońca połączonego z filtrem vintage. Dziś technologia robi to za nas, ale czasami z takim skutkiem, że zamiast pomóc – jeszcze bardziej namiesza.

Automatyka bywa kapryśna

Większość aparatów w telefonach jest ustawiona na tryb Auto WB (czyli automatyczny balans bieli). I to działa… dopóki światło się nie zmienia. Ale jeśli w kadrze jest i okno z dziennym światłem, i żarówka nad stołem – sprzęt dostaje pomieszania zmysłów. Zdarzyło mi się to nie raz, zwłaszcza przy fotografowaniu jedzenia. Makaron wyglądał dobrze, ale sos – jakby zrobiony z curry i fluorescencyjnej farby.

Kiedy balans automatyczny zawodzi

Wyobraź sobie romantyczną kolację przy świecach. Światło piękne, miękkie, atmosfera idealna. Robisz zdjęcie. I… twój chłopak wygląda, jakby miał gorączkę 39 stopni. To właśnie balans bieli się pogubił w ciepłym świetle. Takie życie.

Jak złapać właściwy kolor?

Na szczęście, nadal mamy wpływ na to, jak aparat „widzi” rzeczywistość. Oto kilka prostych sposobów, żeby kolory nie zwariowały:

  1. Zmień balans ręcznie
    W ustawieniach aparatu (nawet w telefonie) zwykle można znaleźć opcje typu: światło dzienne, cień, żarówka, fluorescencja. Spróbuj je sobie przestawiać – zobaczysz, jak zmienia się nastrój zdjęcia. Czasem najlepiej pasuje tryb, którego byśmy nie podejrzewali (np. „Cień” przy zdjęciach w biurze!).
  2. Rób w RAW-ach (jeśli możesz)
    To tryb zapisu zdjęć, który zachowuje wszystkie dane o kolorach i świetle. Potem możesz łatwo skorygować balans w programie, bez psucia jakości. Dla miłośników selfie i flatlayów – brzmi skomplikowanie, ale serio warto spróbować!
  3. Użyj szarej karty lub… białej kartki
    To stary fotograficzny trik. Przykładasz do kadru coś białego, aparat analizuje kolor światła i ustawia odpowiedni balans. Można? Można.

Balans bieli w praktyce domowej

Gdy uczę się nowych ustawień, zawsze testuję na moim kotku. Bo kot nie protestuje, stoi (no, w miarę) i ma neutralną sierść. Kiedy jego futerko wygląda naturalnie, wiem, że balans jest trafiony. Jeśli natomiast przypomina postać z kreskówki – czas na poprawki. Można też użyć lustra – wystarczy zrobić zdjęcie swojemu odbiciu i sprawdzić, czy skóra ma naturalny odcień.

Światło światłu nierówne

Największy wróg balansu bieli? Mieszane światło. To wtedy, gdy połowę pokoju oświetla ciepła żarówka, a drugą część – chłodne słońce wpadające przez okno. Jeden kawałek zdjęcia wygląda wtedy jak letni poranek, a drugi jak grudniowe popołudnie. Cud natury, ale fotograficzny koszmar.

Najprościej? Zdecydować się na jedno źródło światła. Jeśli masz możliwość – wyłącz lampki, zostaw tylko naturalne. Zdjęcia od razu wyglądają bardziej profesjonalnie, nawet bez filtra „Valencia”.

Kiedy warto złamać zasady

Ironia polega na tym, że czasem zły balans bieli daje… fantastyczny efekt! Ciepły, żółty ton może dodać zdjęciu klimatu zachodu słońca nawet w środku zimy. Zimny, niebieski – sprawi, że wygląda bardziej artystycznie, tajemniczo. Więc jeśli Twoje zdjęcie „wariuje”, może to znak, że warto po prostu pójść za tym klimatem, zamiast walczyć z nim na siłę.

Eksperymentuj!

Pamiętam jedną sesję w kuchni – robiłam zdjęcia domowej lemoniady. Ustawiłam balans bieli źle (bo kto by patrzył?), i wyszły mi kadry w odcieniach chłodnego błękitu. Efekt? Niezamierzony, ale tak orzeźwiający, że wszystkie koleżanki pytały, jak uzyskałam ten kolor. No cóż, przez przypadek! Ale przypadki to często najlepsze nauczycielki.

Balans bieli a emocje

To nie tylko kwestia techniczna. Kolor ma ogromny wpływ na to, jak odbieramy zdjęcie. Ciepłe tony są przytulne, miękkie i kojarzą się z wieczorem oraz spokojem. Zimne – z porankiem, świeżością i energią. Więc balans bieli to nie tylko „poprawny kolor skóry”, ale też sposób, w jaki opowiadasz historię. A każda historia potrzebuje swojego klimatu, prawda?

Na koniec – zaufaj własnym oczom

Nawet najlepsze ustawienia nie zastąpią Twojego gustu. Jeśli zdjęcie Ci się podoba, jeśli kolory pasują do nastroju – to znaczy, że balans bieli jest idealny. Nie dla aparatu, nie dla techniki, ale dla Ciebie.

Fotografia to nie tylko liczby i kelwiny, to też odrobina magii. A magia polega właśnie na tym, że czasem biel bywa błękitna, a zieleń przechodzi w złoto – i mimo wszystko wygląda pięknie.


Najczęściej zadawane pytania

Co to właściwie jest balans bieli?

To ustawienie w aparacie, które sprawia, że białe obiekty na zdjęciu naprawdę wyglądają na białe – niezależnie od rodzaju światła.

Dlaczego kolory czasem wychodzą dziwnie?

Bo światło ma różną temperaturę barwową. Ciepłe światło z żarówki nadaje zdjęciom pomarańczowy odcień, a zimne – niebieskawy.

Czy w telefonach da się zmienić balans bieli?

Tak! W większości aplikacji aparatu można znaleźć opcję ręcznego ustawienia balansu bieli lub wybrać gotowe tryby, np. „światło dzienne” albo „żarówka”.

Po co robić zdjęcia w formacie RAW?

Bo wtedy możesz edytować balans bieli po fakcie, bez utraty jakości. Idealne rozwiązanie, jeśli chcesz mieć pełną kontrolę nad kolorami.

Jak uniknąć pomarańczowej skóry na zdjęciach?

Unikaj zdjęć przy ciepłych żarówkach lub przesuń balans bieli na chłodniejszy ton. Albo po prostu przejdź bliżej okna.

Czy balans bieli można wykorzystać kreatywnie?

Oczywiście! Zły balans bieli może stworzyć niesamowity klimat – ciepły jak zachód słońca albo chłodny jak zimowy poranek.

Czy mieszane światło to naprawdę taki problem?

Tak, bo aparat nie wie, jak się dostosować jednocześnie do ciepłego i zimnego światła. Efekt to często dziwne kolory i „wariujące” odcienie.

Co to są te kelwiny, o których wszyscy mówią?

Kelwiny to jednostka temperatury barwowej światła. Im wyższa liczba, tym światło zimniejsze (niebieskie), im niższa – cieplejsze (żółte).

Czy można poprawić balans bieli po zrobieniu zdjęcia?

Tak, w każdej aplikacji do edycji zdjęć, np. Lightroomie, Snapseedzie czy VSCO, można to zrobić jednym suwakiem.

Jak sprawdzić, czy balans bieli jest „dobry”?

Najlepszy test to… Twoje oko. Jeśli zdjęcie wygląda naturalnie i kolory Ci się podobają – balans jest taki, jak być powinien.