Ślub humanistyczny – czy to opcja dla Was?

Czy ślub może być naprawdę „wasz”?

Jeśli kiedykolwiek brałaś udział w klasycznym ślubie kościelnym albo cywilnym i czułaś, że coś w tym wszystkim nie do końca do was pasuje – spokojnie, nie jesteś sama. W ostatnich latach coraz więcej par szuka sposobu, żeby ich ceremonia była naprawdę ich – osobista, emocjonalna, bez zbędnego patosu i sztywnych formułek. I właśnie tu wchodzi on – cały na luzie – ślub humanistyczny.

Co to właściwie jest ślub humanistyczny?

Ślub humanistyczny to taka forma ceremonii, która nie ma nic wspólnego z religią ani urzędowym podpisywaniem papierków. To przede wszystkim celebracja relacji, uczuć i wartości, które są dla was ważne. Ceremonię prowadzi celebrant (czyli taka osoba, która ogarnia klimat i potrafi opowiedzieć waszą historię w piękny i prawdziwy sposób), a scenariusz zależy tylko od was.

Nie ma gotowych formułek ani „tak musi być”. Nie trzeba wchodzić w określony schemat. Jeśli chcecie ślub o zachodzie słońca na plaży, w lesie, w szklarni z roślinami albo nawet w waszym ogrodzie – proszę bardzo! W ślubie humanistycznym liczy się to, żebyście czuli się swobodnie i żeby ceremonia była dokładnie taka, jaką sobie wymarzycie.

Skąd się to w ogóle wzięło?

Choć w Polsce śluby humanistyczne są relatywnie młodym zjawiskiem, na świecie istnieją już od kilkudziesięciu lat. Największą popularność zdobyły na Wyspach Brytyjskich, gdzie organizacje humanistyczne zaczęły przeprowadzać takie ceremonie w latach 60. XX wieku. Tam też ślub humanistyczny ma dziś oficjalny status prawny (czyli jest traktowany na równi z cywilnym). U nas póki co – nie, ale o tym za chwilę.

W Polsce wszystko zaczęło się mniej więcej w latach 2000., kiedy coraz więcej par zaczęło poszukiwać alternatywy dla ceremonii kościelnej i tej w urzędzie. Od tamtej pory śluby humanistyczne powoli wchodzą do mainstreamu, a na Pinterestcie już roi się od zdjęć z takich wzruszających i bardzo osobistych ceremonii.

Jak wygląda ślub humanistyczny krok po kroku?

Nie ma jednego scenariusza, ale zwykle wygląda to mniej więcej tak:

  1. Spotkanie z celebrantem. Rozmawiacie o waszej historii, tym, co dla was ważne, jakie macie charaktery, pasje i marzenia. Celebrant tworzy z tego opowieść – waszą własną wersję „love story”.
  2. Ustalenie formy ceremonii. To może być klasyczny układ z przysięgą, obrączkami i przemową, ale równie dobrze możecie wymyślić coś zupełnie innego. Często pojawiają się symbole – np. wspólne zapalenie świecy, połączenie sznurków, sadzenie drzewa, wymiana listów. Zero ograniczeń.
  3. Dzień ceremonii. Można powiedzieć, że to trochę jak występ – ale taki, w którym naprawdę chcecie uczestniczyć. Wszystko dzieje się w duchu luzu i bliskości. Nie ma „czytania z kartki przez urzędnika”, jest za to ciepło, emocje i często dużo łez – tych wzruszonych i tych ze śmiechu.

A co z formalnościami?

Tutaj mamy jedną łyżeczkę dziegciu – w Polsce ślub humanistyczny nie jest jeszcze uznawany prawnie. To znaczy, że jeśli chcecie być formalnie małżeństwem w świetle prawa, musicie podpisać papiery w urzędzie stanu cywilnego (lub mieć wcześniej ślub konkordatowy, jeśli ktoś z was jest wierzący). Wiele par załatwia urzędową formalność dzień wcześniej lub nawet kilka dni po ceremonii – a ślub humanistyczny traktują jako tę prawdziwą, emocjonalną część.

Szczerze mówiąc, to ma nawet swoje zalety – nie musicie przejmować się terminami w urzędzie ani ograniczeniami lokalizacji. Możecie mieć „swój dzień” gdzie tylko chcecie, a urzędnik z USC może poczekać na podpis w dogodnym momencie.

Dlaczego pary się na to decydują?

Najczęściej słyszy się trzy powody:

  • Bo nie czują się blisko z żadną religią, ale chcą świętować miłość w symboliczny sposób.
  • Bo zależy im na autentycznej, spersonalizowanej ceremonii, w której naprawdę odnajdą siebie.
  • Bo chcą ślubu „z duszą” – takiego, który nie jest nakazem, tylko ich wspólnym wyborem.

Kiedyś brałam udział w ślubie humanistycznym mojej przyjaciółki – i przyznam, że było pięknie. Nie było długich kazań, nie było nerwów, że ktoś zapomniał o kolejności przemów. Za to były wspomnienia, śmiech, listy od znajomych i dzieci biegające z wiankami po łące. Brzmiało jak z filmu, ale było jak najbardziej prawdziwe.

Jak się przygotować?

1. Znajdź celebranta z dobrym „flow”

To naprawdę ważna osoba – ktoś, kto poprowadzi waszą ceremonię w taki sposób, że nawet wasz dystyngowany wujek z wąsem westchnie z rozczuleniem. Warto poszukać kogoś, z kim złapiecie wspólny vibe. Przed decyzją można umówić się na rozmowę i zobaczyć, czy dobrze się dogadujecie.

2. Zadbajcie o przestrzeń

Ślub humanistyczny to nie tylko słowa, ale i klimat. Może to być ogród, plaża, leśna polana, industrialna hala – cokolwiek oddaje wasz charakter. Klucz to przytulność i dobre emocje. Nie chodzi o wielką scenografię, ale o to, żeby było po prostu „wasze miejsce na ziemi”.

3. Przygotujcie przysięgi

Nie muszą być poematami – mogą być proste, zabawne, szczere, takie, które płyną z serca. Jeśli boicie się tremy, spiszcie je wcześniej na kartce (albo w notatniku w telefonie – XXI wiek zobowiązuje!). Niech to będzie coś, co naprawdę ma znaczenie, nie tylko ładnie brzmi.

4. Nie stresujcie się

Tu nie ma komisji egzaminującej ani scenariusza, który trzeba znać na pamięć. Ślub humanistyczny jest po to, by dokładnie taki stres zrzucić z ramion. Wystarczy, że będziecie sobą.

Czy to naprawdę „dla was”?

Jeśli czujecie, że tradycyjna forma nie jest w waszym stylu, a jednocześnie marzycie o pięknej, symbolicznej ceremonii – to może być strzał w dziesiątkę. Ale jeśli od dziecka wyobrażałaś sobie białą suknię w kościele i marsz Mendelssohna, to też jest okej. Ślub ma być taki, jaki wy czujecie.

Nie ma jednej recepty na „idealny ślub”. Są za to tysiące sposobów, żeby powiedzieć sobie „kocham cię” w wyjątkowy sposób. Humanistyczny jest po prostu jednym z nich – często tym najbardziej szczerym, bo pozbawionym sztywnego scenariusza i formalności.

A jeśli twoja babcia pyta…

„Ale to tak bez ślubu w kościele? Czy to się w ogóle liczy?” – spokojnie, każda para, która zdecydowała się na ślub humanistyczny, prędzej czy później to usłyszała. Warto wtedy spokojnie wyjaśnić, że dla was to ceremonia z serca, a nie z paragrafu. Że to wasze zobowiązanie wobec siebie i swoich bliskich. Babcia może kręcić głową, ale jak zobaczy błysk w waszych oczach – przekona się szybciej, niż myślisz.

Na koniec – trochę o magii

Kiedy emocje tego dnia opadną, zostaje coś niezwykle cennego – wspomnienie, że stworzyliście własną historię od początku do końca. Ślub humanistyczny to nie jest bunt przeciwko tradycji, ale raczej powrót do sensu – do tego, że ślub to wasza więź, a nie procedura. I to chyba jest w tym wszystkim najpiękniejsze.


Najczęściej zadawane pytania

Czy ślub humanistyczny jest legalny w Polsce?
Nie – w świetle prawa nadal musicie zawrzeć ślub cywilny, żeby być formalnie małżeństwem.
Ile kosztuje ślub humanistyczny?
Koszty zależą głównie od celebranta i miejsca ceremonii. Standardowo zaczyna się od około 1500–3000 zł.
Czy można połączyć ślub humanistyczny z cywilnym?
W niektórych przypadkach tak – jeśli urząd pozwoli na obecność urzędnika w wybranym przez was miejscu, można połączyć obie ceremonie.
Jak długo trwa ceremonia humanistyczna?
Zazwyczaj około 20–40 minut – zależnie od liczby elementów i przemówień.
Czy ślub humanistyczny można zorganizować za granicą?
Oczywiście! Wiele par wybiera takie ceremonie w górach, nad morzem czy w europejskich miastach.
Czy można włączyć elementy religijne?
Z reguły nie, bo to ceremonia świecka, ale jeśli coś ma dla was osobiste znaczenie – celebrant może dopasować scenariusz indywidualnie.
Kto może być celebrantem?
Zazwyczaj certyfikowany przedstawiciel organizacji humanistycznej, ale są też niezależni celebranci specjalizujący się w personalizowanych uroczystościach.
Czy można zaprosić rodzinę i znajomych?
Jak najbardziej! Ślub humanistyczny może być kameralny lub w większym gronie – wedle uznania.
Czy da się zorganizować taki ślub samodzielnie?
Tak, choć bez celebranta trudniej stworzyć spójną strukturę i narrację. Ale nikt nie broni wam zorganizować „ceremonii przyjaciół” według własnego pomysłu.
Dlaczego pary określają ślub humanistyczny jako „bardziej swój”?
Bo nie ma narzuconego scenariusza – wszystko zależy od was, od waszych słów, muzyki i emocji. To intymna, prawdziwa historia o dwójce ludzi, którzy po prostu się kochają.