Fotografia a kompleksy – jak stanąć po tej stronie obiektywu, po której chcesz?

Dlaczego aparat czasem bywa naszym wrogiem (a czasem najlepszym przyjacielem)

Nie wiem jak ty, ale ja długo unikałam aparatu jak ognia. Zawsze znajdowałam jakiś powód, żeby stać po tej stronie obiektywu, z której lepiej widać innych. Bo przecież „nie mam dziś makijażu”, „źle mi się ułożyły włosy”, „mam jakąś dziwną minę” – klasyka, prawda?

Problem w tym, że aparat naprawdę nie jest naszym wrogiem. On po prostu pokazuje więcej, niż czasem chcemy zobaczyć. A pod tym „więcej” często kryją się nasze kompleksy. I nie chodzi tylko o wygląd – to może być też brak pewności, że w ogóle zasługujemy, by być widziane.

Kompleksy mają głos. I niestety lubią wtrącać swoje „ale…”

Kiedy robisz sobie selfie i widzisz, że jedno oko masz jakby mniejsze, cera trochę nierówna, a fryzura przypomina bardziej dzień po burzy niż po wizycie u fryzjera — to właśnie moment, w którym odzywają się twoje kompleksy. Szybko, głośno i z przekonaniem. I nagle cały obraz przestaje być „twoim zdjęciem”, a zaczyna być zbiorem niedoskonałości do poprawy.

Nie wiem, kto pierwszy powiedział, że aparat kłamie, ale uważam, że czasem mówi do nas po prostu z innej perspektywy. Chodzi o to, żeby nauczyć się patrzeć na siebie tak, jak patrzy obiektyw — bez emocji, ale z odrobiną czułości.

Czyli co, mam stanąć przed kamerą i udawać modelkę?

Nie! Choć przyznam, że chwilowe udawanie modelki może być świetnym ćwiczeniem. Prawda jest taka, że każda z nas ma swoje „dobre strony” — i wcale nie chodzi o te, które widać tylko po prawej stronie twarzy (choć jeśli wiesz, że to twoja lepsza strona, to czemu nie?). Chodzi o to, by wiedzieć, jak się ustawić, jak się czuć i jak spojrzeć na siebie bez lęku.

Jak przestałam bać się swojego odbicia na zdjęciach

Kiedyś pewna fotografka, u której byłam na sesji w ramach prezentu urodzinowego, powiedziała mi prostą rzecz: „Nie musisz wyglądać dobrze, masz wyglądać jak ty.” Ta zdaniowa perełka została ze mną na długo. Bo przecież właśnie o to chodzi – o bycie sobą, nie o bycie kimś „idealnym”.

To było trochę jak terapia w obiektywie. Na początku spięta, dłonie nie wiedzą co robić (klasyka), potem śmieszne uśmiechy, a w końcu normalność. Wyszłam z tej sesji z kilkoma zdjęciami, które… naprawdę lubię. I nie dlatego, że wyglądam tam jak z okładki, tylko dlatego, że widać na nich moje emocje.

Fun fact z historii: pierwsze zdjęcia były bardzo nieprzyjemne

Kiedy w XIX wieku pojawiła się fotografia, ludzie musieli siedzieć nieruchomo nawet kilka minut, żeby „złapać” obraz. Nic dziwnego, że większość portretów z tamtych czasów wygląda, jakby ludzie właśnie dowiedzieli się złych wiadomości. Dziś wystarczy jedno kliknięcie, a mamy setki ujęć — więc naprawdę możemy pozwolić sobie na autentyczność i trochę zabawy.

Jak zaprzyjaźnić się z aparatem (nawet jeśli wolisz go obejść szerokim łukiem)

1. Oswój się z obiektywem

Nie musisz od razu umawiać się na profesjonalną sesję. Wystarczy, że trochę poeksperymentujesz w domu. Weź aparat (albo telefon), włącz tryb selfie i po prostu się poznaj. Pośmiej się z siebie, zrób sto zdjęć, wykasuj dziewięćdziesiąt dziewięć, zostaw jedno. W tym jednym może być coś, co cię zaskoczy — nowa mimika, błysk w oku, prawdziwy ty.

2. Zmień narrację w głowie

Zamiast mówić „jestem niefotogeniczna”, powiedz „nie znam jeszcze swojego sposobu na zdjęcia”. To mała, ale potężna różnica. Bo nikt nie rodzi się fotogeniczny. To kwestia świadomości, światła, nastroju i tego, że po prostu czujesz się okej ze sobą.

3. Znajdź swojego fotografa

Jeśli masz w planach sesję zdjęciową, wybierz kogoś, kto cię rozumie. Dobry fotograf nie tylko „robi ujęcia”, ale też potrafi stworzyć atmosferę. Ja miałam to szczęście, że trafiłam na osobę, przy której nie czułam się jak produkt do wypozycjonowania. Gadaliśmy o życiu, kotach i ulubionej kawie – a zdjęcia robiły się jakby same. Naprawdę warto czuć się bezpiecznie po tej stronie obiektywu.

4. Pozwól sobie na niedoskonałość

Najlepsze zdjęcia? Te, na których coś poszło „nie tak” – włosy rozwiane przez wiatr, śmiech zamiast perfekcyjnego uśmiechu, lekko zamknięte oczy. To właśnie te momenty później kochamy najbardziej, bo są prawdziwe. Idealność jest przeceniona, serio.

5. Poczuj emocję, nie pozę

Kiedy patrzysz w obiektyw, pomyśl o czymś, co naprawdę cię porusza – o kimś, kogo kochasz, o miejscu, w którym chcesz być, o czymś, co daje ci spokój. Wtedy twoja twarz zaczyna mówić w zupełnie inny sposób. I to widać. To dlatego niektóre portrety tak poruszają – bo czuć w nich emocję, nie tylko kształt twarzy.

Co fotografia może zrobić z twoimi kompleksami (na dobre)

Paradoksalnie, to właśnie fotografia może być najlepszym lekarstwem na kompleksy. Kiedy szczerze spojrzysz na swoje zdjęcie i przestaniesz dostrzegać tylko „krzywe kolano” albo „dziwny nos”, zaczynasz widzieć siebie jako całość. Mam koleżankę, która przez lata unikała zdjęć, a po jednej sesji powiedziała mi: „Zobaczyłam wreszcie, że jestem kimś więcej niż swoim odbiciem w lustrze.”

I to jest magia fotografii – nie zmienia ciebie, tylko sposób, w jaki ty siebie widzisz. Czasem wystarczy jedno dobre ujęcie, żeby przypomnieć sobie, że jesteś po tej stronie obiektywu, na której zawsze powinnaś być – własnej.

A jeśli naprawdę nie chcesz stanąć przed aparatem?

To też jest okej. W końcu nie każdy kocha zdjęcia. Ale jeśli unikasz aparatu z lęku, warto zapytać siebie: czego tak naprawdę się boję? Bo może w tym wszystkim nie chodzi o obiektyw, tylko o to, jak surowo siebie oceniasz. I może akurat fotografia może być tą bezpieczną przestrzenią, w której nauczysz się trochę więcej łagodności wobec siebie.

Podsumowując (czy raczej: przewijając zdjęcia z nową świadomością)

Fotografia nie jest tylko zapisem wyglądu. To zapis energii, pewności i relacji z samą sobą. Stanąć po właściwej stronie obiektywu to nie kwestia pozy, makijażu czy filtra – to decyzja, że jesteś gotowa być widziana. Nawet jeśli jeszcze uczysz się to lubić.

Więc następnym razem, gdy ktoś powie „chodź, zrobimy zdjęcie”, spróbuj nie zasłaniać się ręką. Może akurat to będzie ten moment, w którym zobaczysz siebie naprawdę piękną – taką bez cudzysłowów i bez filtrów.


Najczęściej zadawane pytania

  1. Dlaczego boję się zdjęć?

    Najczęściej to kwestia kompleksów lub złych doświadczeń. Kamera uwypukla to, czego same w sobie nie lubimy – ale to właśnie dlatego może pomóc to oswoić.

  2. Czy każda kobieta może dobrze wyjść na zdjęciach?

    Tak! Fotogeniczność to nie gen, tylko połączenie światła, emocji i akceptacji siebie.

  3. Jakie zdjęcia najlepiej pomagają w budowaniu pewności siebie?

    Naturalne, niepozowane, takie, na których naprawdę jesteś sobą – z uśmiechem, ruchem, emocją.

  4. Czy profesjonalna sesja jest konieczna?

    Nie, ale może być ciekawym doświadczeniem. Dobra fotografka pomoże ci postawić pierwszy krok w stronę akceptacji swojego wizerunku.

  5. Jak przygotować się do sesji, żeby czuć się swobodnie?

    Załóż coś, w czym czujesz się dobrze, porozmawiaj wcześniej z fotografką i nie narzucaj sobie presji „idealnego” efektu. Reszta przyjdzie naturalnie.

  6. Co zrobić, jeśli nie lubię żadnego swojego zdjęcia?

    Zacznij od małych kroków – weź aparat, rób więcej prób, pośmiej się z ujęć. Z czasem zobaczysz, że z każdym zdjęciem rośnie twoja odwaga.

  7. Czy warto retuszować swoje zdjęcia?

    Delikatny retusz może być fajny, jeśli ma podkreślić klimat, ale nie przesadzaj. Najpiękniejsze zdjęcia to te, na których widać prawdziwą ciebie.

  8. Jak przestać porównywać się do innych kobiet na zdjęciach?

    Przypomnij sobie, że każda ma inną historię, kadr i światło. Nie musisz wyglądać jak ktoś inny, żeby być piękna.

  9. Czy fotografia naprawdę może pomóc w akceptacji siebie?

    Tak. Zdjęcia pozwalają spojrzeć na siebie z innej perspektywy, czasem łagodniejszej i bardziej empatycznej niż lustro.

  10. Jak znaleźć „swoją stronę” obiektywu?

    Poeksperymentuj! Zmieniaj kąty, światło, emocje. Gdy poczujesz się sobą przed aparatem, każda strona stanie się twoją.